A. Marcinkiewicz: Nieznani- praktycznie bez szans

pis_logo

- Gorzowianie głosują na ludzi znanych,  z dorobkiem zawodowym i społecznym- mówi Arkadiusz Marcinkiewicz, nasz dzisiejszy gość. Tak komentuje pojawienie się trzech społecznych komitetów, które chcą wystawić w Gorzowie kandydatów na radnych.


- To dobrze, że mieszkańcy sami chcą mieć wpływ na to, co dzieje się w mieście, ale nie wróżę tym kandydatom większych szans – mówi Arkadiusz Marcinkiewicz.

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

Wiceprzewodniczący Rady Miasta nie rozumie też ludzi, którzy mówią, że są kandydatami niepolitycznymi.  Dodaje, że on, jako członek partii, nie czuję się “uwiązany”decyzjami odgórnymi swojej partii.

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

Przypomnijmy, w Gorzowie zarejestrowano 9 komitetów wyborczych- dwa kandydatów na prezydenta, cztery partyjne i trzy społeczne.

Komentarze: 17

  1. bez dorobku pisze:

    lepsi tacy nieznani niz taki znany z “dorobkiem” tacy sa znani co kupili za grosze a sprzedali za miliony i maja juz dorobek. takim dorobkiewiczom juz dziekujemy!!!

  2. wróż pisze:

    a ile panie wróżu bierze pan za wrózenie?

  3. Ivona pisze:

    Mam wrażenie, że właśnie te znane nazwiska pomogą dokonać wyboru. Czyli będziemy głosowali na innych.

  4. +- pisze:

    I kto to mówi.
    Jedyne co dobre to samoocena, że “nie rozumie też ludzi”.

  5. Sav pisze:

    Panie Marcinkiewicz , powiem tak …..życzę Panu aby sie Pan w końcu zdziwił ….

  6. julka pisze:

    NIESTETY muszę poprzeć wypowiedż radnego.Tak jest..To my wyborcy popełniamy błędy.Ulegamy potokom słów tych,którzy mają dostęp do mediów a nie analizujemy pod kątem konkretnych działań pomagającym NAM.Jest wielu bezimiennych działaczy.Robią to bez szumu,wynagrodzenia.Nie walczą o stołki tylko o przetrwanie organizacji dla jej członków/często są to osoby ,które tylko tutaj dostają wsparcie niestety mizerne/walcząc o dotacje właśnie u tych “znanych”i wybranych za to,że są znani,naobiecują a potem mówią “nic nie możemy poradzić”Teraz wybrali temat najłatwiejszy w realizacji “Pomoc dla tych ze skwerów”

  7. aln pisze:

    co to znaczy “nie czuję się ?uwiązany?decyzjami odgórnymi swojej partii”?
    brak lojalności wobec prezesa?no, no nie wróżę nic dobrego jak sie o tym dowie “góra”

  8. bolo pisze:

    proponuję, aby PIS na listy wpisał żony, matki, synowe itd. wówczas wszystkie miejsca wzięte przez rodzinę i kolegów, co panie radny?

  9. julka pisze:

    Tak bolo ONI tak chcą,hołota precz,ludzie uczciwi ,prawi,wyczuleni na zło wara od koryta dającego kasę bez wysiłku.Swoi muszą rządzić. JEDNAK TO MY drogi bolo dajemy przyzwolenie.Nasza wada :zazdrość wobec tych co coś robią i próbują potem wspinać się dla dobra pozytywnego działania.Dopóki nie zaczniemy doceniać dobra,czynów będzie tak-rodzina do władzy ,poplecznicy.Bycie w partii to nie ujma,są tam naprawdę mądrzy zdolni chcący coś zrobić ,z taką myślą wypełniają deklaracje jednak bardzo szybko przecierają oczy-stanowiska i pieniądze dla tych z nazwiskiem z kasą poplecznikami

  10. OMEN pisze:

    Taa…”Nieznani, bez szans…nie wróżę im większych szans?” A jak przedstawiają się szanse “familii Marcinkiewiczów?” Jeden w Londynie, drugi w PiS-ie, trzeci w “GORZOWSKIM” PO… Nie ważne która partia wygra , to NASZE zawsze na wierzchu , panie Marcinkiewicz?

  11. julka pisze:

    nadchodzi okazja by to zmienić.,narzekanie bez czynów nie zm ien i nic

  12. gal pisze:

    …ale, zawsze warto próbować:)

  13. julka pisze:

    Anonimie masz rację.Dlaczego? Bo będzie tak jak przewiduje Radny Marcinkiewicz.Górą znani, wyedukowani politycznie-pięknie mówiący, gruszki na wierzbie obiecujący.Jednak to nie oni winni.My Polacy lubimy gdy nam się kadzi,odrzucamy dobrą pracę tych nieznanych Nie chcemy ich poznać.Znając ich stukamy się w czoło twierdząc iż są nienormalni,bo działają bez korzyści dla siebie.Dlatego nie wierzę w zmiany.Namawiam tylko do rozglądania się wokół siebie.Tu nie ma fleszy,jest proza życia-bieda zktórą próbują walczyć właśnie romantycy,idealiści.

  14. anonim gal pisze:

    hmmm… ładnie piszesz, masz dar przekonywania… romantycy i idealiści… hmmm… skojarzyła się mi pewna historyjka: w zeszłym tygodniu, między santokiem a starym polichnem, miały miejsce zawody spininingowe na Warcie … z relacji uczestnika wiem, że do zawodów stanęły głównie uzbrojone po zęby “stare wygi”, ale ostatecznie, najlepsze wyniki miał ktoś niedoświadczony, “amator” na tle “starych wyjadaczy chleba” , osoba zaczynająca przygodę z wędkastwem… Kto wie, może właśnie takie zmiany jak piszesz są potrzebne… przekonałaś mnie – chyba zacznę rozglądać się za pełnymi wiary i zapału romantykami i idealistami o czystych rękach i sercach pojemnych jak przedwojenna wanna:)

  15. julka pisze:

    Ja się rozglądam.Znalazłam taką NIENORMALNĄ OSOBĘ. Jestem pod wielkim wrażeniem..Wiadomo jest bez szans z tych powodów,o których pisałam wyżej.Oddam swój głos na nią .Ziarnko do ziarnka i kiedyś zbierze się miarka.Przecieranie szlaków było jest i będzie trudne.Musimy przejrzeć na oczy ,nastawić się pozytywnie do tych ‘Wariatów”-altruistów.

  16. anonim, gal z lubuskiego pisze:

    >Ja się rozglądam.Znalazłam taką NIENORMALNĄ OSOBĘ.
    :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
    … jakaś podpowiedź? od kilku lat mieszkam w bloku:(, gdzie wschody i zachody słońca goszczą:) z balkonu widzę domki i wieżę kościoła w kłodawie. nie narzekam, ale chyba magnetycznie przyciągająca perspektywa przysłania mi dostrzeganie pracujących u podstaw altruistów w dole;) podzielisz się?;)

  17. julka pisze:

    Trafne spostrzeżenie ANONIMIE-trudno dostrzec z marszu,Pomaga ciekawość,zainteresowania.,wrażliwość..Mamy w Gorzowie parę organizacji pozarządowych zajmujących się tematem POMOC DZIECIOM.Jest tam wielu pasjonatów,którzy pomimo mizeroty środków ale wiary w to co robią potrafią stworzyć oazę na dwie trzy godziny dziennie dzieciom odrzucanym przez rówieśników z powodu biedy,gorszego uczenia się.Potrafią tutaj zatem byliby dobrymi gospodarzami np,miasta.Właśnie przyglądam się takiej pracy u podstaw w jednej ze świetlic i nie tylko.Jestem pełna podziwu,uznania dla zapału z jakim ta osoba pomimo wielu trudności buduje przystań dla dzieci

Dodaj komentarz