Anne Applebaum i kryzys polityki centrowej.

Ilustracja: Joe Ciardiello.

Nowa książka Anne Applebaum, Twilight of Democracy: The Seductive Lure of Authoritarianism, otwiera się dwie dekady temu huczną zabawą sylwestrową, którą ona i jej mąż urządzili w ich odrestaurowanej wiejskiej posiadłości w Polsce, aby uczcić triumfalny koniec XX wieku. Applebaum to historyk Europy Wschodniej w czasach komunizmu, autor książki Czerwony głód i zdobywca nagrody Pulitzera Gułag: historia; jej mąż, Radosław Sikorski, jest politykiem centroprawicowym, wielokrotnie pełniącym funkcję ministra spraw zagranicznych i obrony Polski. Nic dziwnego, że lista gości obejmowała wielu centroprawicowych intelektualistów, dziennikarzy i polityków z trzech krajów, które ta para władzy nazywa domem – ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Polski. Ale jak szybko się dowiadujemy, w ciągu 20 lat od tamtej pory wielu gości migrowało z centroprawicy na skrajną prawicę. „Przechodziłbym teraz przez ulicę, aby ominąć niektóre osoby, które były na moim przyjęciu sylwestrowym” – pisze Applebaum. „Oni z kolei nie tylko odmówiliby wejścia do mojego domu, ale wstydziliby się przyznać, że kiedykolwiek tam byli. W rzeczywistości około połowa ludzi, którzy byli na tym przyjęciu, nie rozmawiałaby już z drugą połową ”.

Książki w recenzji

Czytelnicy niezaznajomieni z polską polityką mogą nie rozpoznać nazwisk takich jak Ania Bielecka, matka chrzestna jednego z dzieci Applebauma, która niedawno zbliżyła się do Jarosława Kaczyńskiego, lidera skrajnie prawicowej polskiej partii rządzącej Prawo i Sprawiedliwość; czy Anita Gargas, kolejna z gości Applebaum, która teraz rozpowszechnia teorie spiskowe w prawicowej gazecie Gazeta Polska; czy Rafał Ziemkiewicz, który teraz wypluwa antysemicką retorykę w polskiej telewizji państwowej. Ale anglo-amerykańska publiczność prawdopodobnie rozpozna niektóre inne osoby, które kiedyś były jej centroprawicowymi towarzyszami broni – od zhańbionej konspiracyjnej konspiracyjnej Dinesh D’Souza i premierowej podżegacza nienawiści Laury Ingraham w Stanach Zjednoczonych po były Przegląd krajowy redaktor naczelny John O’Sullivan i obecny premier Boris Johnson w Wielkiej Brytanii. (O’Sullivan spędza teraz większość czasu na Węgrzech, gdzie prowadzi think tank, Instytut Dunaju, wspierany przez skrajnie prawicową partię rządzącą.)

Dla Applebaum pytanie brzmi, w jaki sposób jej rówieśnicy – z których wszyscy na przełomie XIX i XX wieku poparli „proeuropejski, pro-praworządny, prorynkowy” konsensus, który zdominował nie tylko centroprawicę, ale także większość centrolewicowych polityków po upadku komunizmu – zaczęła wyznawać reakcyjne teorie spiskowe, antysemityzm i ksenofobię oraz wykazywać niewolniczą lojalność wobec demagogów takich jak Donald Trump i Viktor Orbán. Zmierzch demokracji jest jej próbą odpowiedzi; innymi słowy, to wysiłek Applebaum, aby wyjaśnić, dlaczego tak wielu jej niegdyś bliskich przyjaciół okazało się faszystami.

O ile książka zawiera intymne portrety różnych intelektualistów, którzy w końcu pracowali nad wzmocnieniem pozycji skrajnej prawicy, jest to cenny dokument. Czerpiąc inspirację z Juliena Bendy Zdrada intelektualistów, Applebaum wyraźnie stwierdza, że ​​nie zamierza wyjaśniać, co sprawia, że ​​dzisiejsi populistyczni mocarze działają, ani co skłania zwykłych wyborców do ich poparcia, ale konkretnie, dlaczego niektórzy na jej orbicie – wszyscy wysoko wykształceni, miejscy, kosmopolityczni dziennikarze, naukowcy i politycy – mają dołączył do ich sprawy. Do pewnego stopnia jej główny argument jest przekonujący: jej dawni przyjaciele kierują się nie tyle przekonaniami ideologicznymi czy cierpieniem materialnym, ile upokorzeniem i urazą. W szczególności kierują się poczuciem, że ich naturalne talenty zostały nieodpowiednio rozpoznane i nagrodzone zgodnie z rzekomo merytokratycznymi regułami liberalnej elity, która odrzuciła ich jako miernoty. Przegrali kulturową hegemonię liberalizmu – a przynajmniej tak twierdzą – aw nieliberalnej polityce skrajnej prawicy znaleźli sposób na zwycięstwo.

Jest to wiarygodna teoria, ale ukryte w niej jest niezbadane założenie, że liberalna merytokracja zadziałała i będzie nadal działać na własnych warunkach. Ślepa wiara Applebaum w centroprawicowe szczepy neoliberalizmu i merytokratycznej mobilności również w wygodny sposób zwalnia ją i jej pozostałych przyjaciół z wszelkiej odpowiedzialności za obecny kryzys. Ich sukces, kiedy go osiągnęli, był w pełni zasłużony; do tego stopnia, że ​​są teraz bezsilni wobec niebezpieczeństw stwarzanych przez ich oddaloną kohortę, dzieje się tak tylko dlatego, że prawdziwa zasługa nie jest już nagradzana. Applebaum nigdy nie przychodziło do głowy, że posiadanie tylu byłych przyjaciół, którzy znaleźli się po skrajnej prawicy, może powiedzieć coś niepochlebnego o jej własnym osądzie – a bardziej ogólnie o centroprawicowej tradycji politycznej, do której należy.

Tpodstępem demokracji to nie jest długa książka. Jego sześć rozdziałów jest zorganizowanych jako seria osobistych wspomnień i podróży reporterskich ujętych w abstrakcyjnych politycznych dygresjach. Ze swojej imprezy sylwestrowej Applebaum zabiera nas najpierw do współczesnej Polski i Węgier, potem do Wielkiej Brytanii po Brexicie, potem do Hiszpanii i Ameryki Trumpa, a na koniec z powrotem do swojego polskiego domu na inną, nowszą imprezę – w której uczestniczyli młodszy, bardziej liberalny i wygodniejszy tłum postnarodowy, w tym przyjaciele jej synów ze szkoły i uniwersytetu. „Żadne głębokie różnice kulturowe, żadne głębokie starcia cywilizacyjne, żadne nie do pokonania luki tożsamości nie wydawały się ich dzielić” – pisze z optymizmem, chociaż możliwość, że mogą one nie przedstawiać społeczno-ekonomicznego spojrzenia na przyszłość Zachodu, nie wydaje się jej przychodzić do głowy.

Najbardziej efektowne momenty w tych podróżach mają miejsce, gdy Applebaum oferuje ostro wyrenderowane portrety swoich skrajnie prawicowych poddanych. Jej pogarda dla każdego z nich jest głęboko osobista i ma talent do skromnej, ale ciętej obserwacji. O reżyserce Telewizji Polskiej pisze:

Jacek Kurski nie jest radykalnie samotnym konformistą w rodzaju Hannah Arendt, nie ucieleśnia banalności zła; nie jest biurokratą wykonującym rozkazy. Nigdy nie powiedział nic przemyślanego ani interesującego na temat demokracji, systemu politycznego, którego ani nie popiera, ani nie potępia. Nie jest ideologiem ani prawdziwym wierzącym; jest człowiekiem, który pragnie władzy i sławy, które czuje, że zostały niesprawiedliwie odrzucone. Żeby zrozumieć Jacka, trzeba wyjść poza podręczniki do nauk politycznych i studiować, zamiast tego, literackich antybohaterów.

Z Danube Institute, think tank prowadzony przez O’Sullivan:

Węgierscy przyjaciele określają jego obecność w Budapeszcie jako „marginalną”. Węgrzy z reguły nie czytają jej (co prawda nielicznych) publikacji anglojęzycznych, a wydarzenia z tego wydarzenia są niczym niezwykłe i przeważnie nie są zauważane. Ale O’Sullivan ma biuro i mieszkanie w Budapeszcie. Ma środki, by zaprosić wielu swoich przyjaciół i znajomych, wszystkich konserwatywnych pisarzy i myślicieli, do odwiedzenia go w jednym z największych i najpiękniejszych miast Europy. Nie wątpię, że kiedy tam dotrą, O’Sullivan jest jowialnym i dowcipnym gospodarzem, którym zawsze był.

Laura Ingraham:

Niektórzy wspólni znajomi zwracają uwagę, że jest ona nawrócona na katolicyzm i głęboko religijna, która przeżyła raka piersi: powiedziała jednemu z nich, że „jedynym mężczyzną, który nigdy mnie nie zawiódł, był Jezus”. Nie należy lekceważyć siły woli, której potrzebowała, by przetrwać w zaciekłym świecie prawicowych mediów – zwłaszcza w Fox News, gdzie żeńskie gwiazdy często były zmuszane do spania ze swoimi szefami – nie należy lekceważyć. Te osobiste doświadczenia nadają niektórym jej publicznym wypowiedziom mesjanistyczny charakter.

Wiele z tych osób odmówiło rozmowy z Applebaumem w sprawie książki; inni prowadzili z nią tylko krótkie, drażliwe rozmowy telefoniczne. Jedna, prawicowa węgierska historyczka Mária Schmidt, spotkała się z Applebaum, a następnie opublikowała w Internecie, bez zgody Applebauma, własny, mocno zredagowany zapis wywiadu, po czym ukazał się on na oficjalnej stronie internetowej rządu Węgier. „To był spektakl” – zdaje sobie sprawę Applebaum – „mający na celu udowodnienie innym Węgrom, że Schmidt jest lojalny wobec reżimu i chce go bronić”.

Szkice postaci Applebauma są fascynujące, po części dlatego, że są napędzane przez niejawne, choć niepotwierdzone, samorozpoznanie. Jest w stanie dostać się do głów swoich badanych, ponieważ była z nimi tak blisko – i chociaż może tego nie rozumieć świadomie, ponieważ nie różnią się od niej tak bardzo. Na przykład pisze o dwóch subtelnie różnych odcieniach nostalgii. Refleksyjni nostalgicy, w tym ona, uwielbiają stare zdjęcia i listy, ale tak naprawdę nie życzą sobie powrotu do przeszłości, podczas gdy nostalgiczna odtwórcza, jak dwóch jej byłych przyjaciół w Wielkiej Brytanii, konserwatywni pisarze Simon Heffer i Roger Scruton, nadała romans. przeszłości w przełomową politykę Brexitu i Partii Niepodległości Wielkiej Brytanii. Applebaum wciąż pamięta – z nostalgią! – jakie to uczucie związać się z Heffer i Scrutonem w związku z angielską literaturą i meczami krykieta country, co daje jej trochę patosu do zerwania z nimi o przyszłość Wielkiej Brytanii.

Tę intymność można również znaleźć w głęboko niepokojącej relacji Applebauma z katastrofy lotniczej w Smoleńsku w 2010 roku – przerażającej tragedii, w której 96 osób, w tym ówczesny prezydent Polski i znaczna część elity politycznej kraju, zginęło w katastrofie lotniczej w drodze do wraz z rządem rosyjskim upamiętnienie 70. rocznicy zbrodni katyńskiej. Tutaj Applebaum pokazuje, jak głęboko odczuwana trauma narodu może przekształcić się w coś bardziej złowrogiego:

Rodzaj histerii, coś w rodzaju szaleństwa, które ogarnęło Stany Zjednoczone po 11 września, ogarnęło cały naród. Spikerowie telewizyjni nosili czarne, żałobne krawaty; przyjaciele zebrali się w naszym warszawskim mieszkaniu, aby porozmawiać o historii, która powtarza się w tym ciemnym, wilgotnym rosyjskim lesie. Moje własne wspomnienia z następnych dni są pomieszane i chaotyczne. Pamiętam, jak zamierzałem kupić czarny garnitur na nabożeństwo żałobne; Pamiętam jedną z wdów, tak kruchą, że ledwo wstała, płacząc na pogrzebie męża. Mój własny mąż, który odmówił zaproszenia na podróż z prezydentem na tę wycieczkę, każdego wieczoru wychodził na lotnisko, aby stać na baczność, podczas gdy trumny wracały do ​​domu.

Katastrofa została uznana za wypadek, który początkowo zjednoczył Polaków i Rosjan w żałobie narodowej. Ale prawicowi polscy intelektualiści, w tym były przyjaciel Applebauma, Gargas, szybko opracowali zestaw skomplikowanych teorii spiskowych, aby to wyjaśnić. Applebaum trafnie porównuje teorie smoleńskie do birteryzmu i QAnon w Stanach Zjednoczonych i widzi w takich wirusowych fałszerstwach przydatne narzędzie dla autokratów: jeśli wyznawcy mogą zaakceptować jedną fałszywą przesłankę, jedno „kłamstwo średniej wielkości”, to każda narracja establishmentu staje się podejrzana kusi ich alternatywna, wolna od faktów rzeczywistość polityczna.

Bieżące wydanie

Jako naoczny świadek tego, jak te paranoiczne alternatywne rzeczywistości zakorzeniły się wśród elit wielu krajów, Applebaum przedstawia użyteczną perspektywę, zakorzenioną w jej własnym stanowisku tematycznym i niełatwą do znalezienia w podręczniku do nauk politycznych. Ale kiedy przechodzi od jednej mroźnej anegdoty do następnej, czytelnik może zacząć zauważać pochlebną nieobecność, która nawiedza Zmierzch demokracji: Applebaum jest skłonna oszukać swoich byłych przyjaciół, ale nie chce przesłuchiwać własnej winy, a bardziej ogólnie – winy centroprawicowego establishmentu. Jakkolwiek może teraz żałować niektórych z tych przyjaźni, patrząc z perspektywy czasu, nie zdaje sobie sprawy, że jej przeszły i obecny światopogląd – popierający neoliberalną ekonomię, militarny awanturnictwo i elitarną merytokrację – mógł również stworzyć przestrzeń dla odległych dobrze.

Applebaum może być dobrze zorientowana w intrygach telenoweli w swoim planie, ale w porównaniu z nimi jej znajomość zachodniej teorii politycznej jest czasami powierzchowna. Typowy dla wielu wymiennych bestsellerów anty-Trumpa, Zmierzch demokracji jest to rodzaj książki, która przeskakuje szybko od Platona do Cycerona i Hamiltona, aby zauważyć, że elity zawsze były sceptyczne wobec demokracji, i posłusznie cytuje Tocqueville’a, Lincolna i Kinga, potwierdzając zgodność tradycji liberalnej z amerykańską wyjątkowością. Tymczasem lekceważy i upraszcza postacie polityczne z przeszłości, które dziś nadal utożsamiane są z radykalizmem. W pewnym momencie wysuwa diatrybę przeciwko Emmie Goldman za jej anarchistyczną krytykę amerykańskiego patriotyzmu sto lat temu, tradycji, którą Applebaum śledzi następnie do Weather Underground, Howarda Zinna i części współczesnej lewicy.

Applebaum wykorzystuje te bardziej abstrakcyjne polityczne dygresje, aby potwierdzić swoje ugruntowane od dawna centroprawicowe pretensje, opierając się na tematach rozmów z czasów zimnej wojny, próbując zlokalizować możliwe do uratowania elementy konserwatyzmu w obecnym wraku. Na przykład jej drugi rozdział zaczyna się od śmiałego twierdzenia: „nieliberalne jednopartyjne państwo, obecne obecnie na całym świecie – pomyśl o Chinach, Wenezueli, Zimbabwe – zostało po raz pierwszy opracowane przez Lenina w Rosji w 1917 roku. W przyszłych podręcznikach nauk o polityce założyciel Związku Radzieckiego z pewnością zostanie zapamiętany nie tylko ze względu na jego marksistowskie przekonania, ale jako wynalazca tej trwałej formy organizacji politycznej ”.

Jest to co najwyżej kwestia dyskusyjna, zależna od tego, jak postrzega się na przykład Napoleona Bonaparte, jego ewentualnego następcę Napoleona III, lub jakąkolwiek liczbę dyktatorów i caudillos z Ameryki Łacińskiej z XIX wieku. Ale jest powód, dla którego Applebaum to rozwija. Jako autorka wielu książek o okropnościach XX-wiecznego komunizmu i jako obrończyni konserwatywnej tradycji intelektualnej, jej celem jest pociąganie lewicy do odpowiedzialności, diagnozując popadnięcie prawicy w nieliberalizm: to znaczy, że nie musi odpowiada za środek, a jej środkowo-prawą flankę.

Aby być uczciwym, Applebaum przewiduje tę linię krytyki. „Chociaż siła kulturowa autorytarnej lewicy rośnie”, pisze, „jedyna nowoczesna clercs którzy osiągnęli prawdziwą władzę polityczną w zachodnich demokracjach… są członkami ruchów, które zwykliśmy nazywać „prawicowymi” ”. Jednak pomimo tego uznania Applebaum jest przekonany, że istnieje rosnąca„ autorytarna lewica ”, która obejmuje wiele frakcji, które w rzeczywistości często są ze sobą w zaciekłej sprzeczności. To lewica, która obejmuje Chavismo w Wenezueli, Jeremy’ego Corbyna w Wielkiej Brytanii, „otwarcie radykalną, skrajnie lewicową” partię Podemos w Hiszpanii, „pokolenie skrajnie lewicowych agitatorów kampusowych, którzy chcą dyktować, w jaki sposób profesorowie mogą nauczać i co mogą powiedzieć studenci , ”I„ inicjatorzy mobów na Twitterze, którzy próbują zniszczyć osoby publiczne, a także zwykłych ludzi za łamanie niepisanych kodeksów mowy ”. (Ujawnienie: Applebaum zablokował mnie na Twitterze.)

Nic z tego nie powinno być strasznie zaskakujące, biorąc pod uwagę, że Applebaum jest jednym z sygnatariuszy Magazyn Harpera list potępiający anulowanie kultury i poparł podobnie myślący Yascha Mounk Perswazja biuletyn. Dla tego coraz głośniejszego segmentu centrowej inteligencji kulturowe ekscesy wokalności są równie groźne, jak skrajnie prawicowi politycy sprawujący faktyczną władzę w państwie.

Ale niechęć Applebauma do lewicy to nie tylko kwestia drobnych kampusów i sporów internetowych. Dokonując podobieństw między lewicą i skrajną prawicą, stara się uwolnić centrum od wszelkiej winy za jej rolę w obecnym kryzysie, mimo że w okresie pozimnowojennym miała ona praktycznie monopol na władzę polityczną. Applebaum jest chętna do psychoanalizy każdego, kogo uważa za politycznie skrajnego w obu kierunkach, ale jest znacznie mniej skłonna do przesłuchania własnych nieświadomych założeń lub jej pozostałych przyjaciół w centrum – nie mówiąc już o materialnych rezultatach ich preferowanej polityki.

Zgodnie z powszechnym zarzutem, że neoliberalny porządek gospodarczy wydrążył zachodnią klasę robotniczą i średnią poprzez deindustrializację, torując drogę Brexitowi i Trumpowi, Applebaum pisze: „W świecie zachodnim ogromna większość ludzi nie głoduje. Mają jedzenie i schronienie. Są wykształceni. Jeśli określimy je jako „biedne” lub „pozbawione”, to czasami dzieje się tak dlatego, że brakuje im rzeczy, o których ludzie nie mogliby marzyć sto lat temu, takich jak klimatyzacja czy Wi-Fi ”.

Ta argumentacja byłaby wątpliwa jeszcze przed Covid-19, ale Zmierzch demokracji poszła do druku na tyle niedawno, że Applebaum była w stanie zamieścić jej relację z szalonego zamykania granic międzynarodowych w marcu zeszłego roku – to znaczy na tyle niedawno, że mogła zarejestrować, że żywność i schronienie mogą być poza zasięgiem dziesiątek milionów Amerykanów, prawda teraz i ta surowość i neoliberalizm ponoszą taką samą odpowiedzialność za tę klęskę, jak Trump. Nawet jeśli ma rację co do zaspokojenia minimalnych potrzeb materialnych, to szczerze zadziwiające, że nie rozumie, w jaki sposób zwykli ludzie – w przeciwieństwie do jej dobrze połączonych przyjaciół – mogą przeżywać kryzys znaczenia i godności w porządku politycznym który oczekuje, że będą zadowoleni z tanich towarów konsumpcyjnych i sprywatyzowanych podstawowych usług.

Dotyczy to nie tylko Stanów Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii, ale także krajów Europy Wschodniej, w tym kraju, w którym znajduje się jej majątek wiejski. Platforma Obywatelska, centroprawicowa partia rządząca Polską w latach 2007-2015, w której służył mąż Applebauma, doprowadziła do oszałamiającego wzrostu nierówności ekonomicznych. Wprowadził środki oszczędnościowe w następstwie kryzysu strefy euro po 2009 roku, podnosząc wiek emerytalny i znosząc emerytury dla rolników, górników, policji, strażaków i księży. W tym samym czasie przyjęła wolny handel, aby przyciągnąć zagraniczne firmy, takie jak Google, a jego przywódcy obnosili się z ostentacyjnym nowym bogactwem, gdy zubożałe regiony na wschodzie znalazły się w stagnacji. Regiony te stałyby się bastionem skrajnie prawicowego rządu Prawa i Sprawiedliwości, który doszedł do władzy, prowadząc kampanię przeciwko okrucieństwu Platformy Obywatelskiej. Platforma Obywatelska przeżyła także serię skandali korupcyjnych, z których żadna nie znajduje potwierdzenia w relacji Applebaum o dojściu do władzy Prawa i Sprawiedliwości.

Jest też kwestia polityki zagranicznej, na czym Applebaum bardziej zależy. Jeśli odrzuca argument, że globalizacja i nierówność doprowadziły do ​​odrodzenia skrajnej prawicy, to nawet nie zważając na argument, że wojny po 11 września i tłumienie wolności obywatelskich również mogły odegrać pewną rolę. Inwazja na Irak w 2003 r., Którą Applebaum popierała, jest omawiana dookoła tylko raz, kiedy broni ona atlantycyzmu – lub przynajmniej wersji tego bronionej przez jej męża w neokonserwatywnym American Enterprise Institute, który starał się budować więzi między Stany Zjednoczone i Europę, wplątując się w niekończące się wojny na Bliskim Wschodzie. „Była prawdziwa koalicja chętnych, którzy chcieli walczyć z Saddamem Husseinem, w tym [José María] Aznar w Hiszpanii, brytyjski premier Tony Blair, duński premier Anders Fogh Rasmussen, polski prezydent Aleksander Kwaśniewski i wielu innych ”- pisze z aprobatą, zanim energicznie zauważyła, że ​​od tamtej pory wojna prześladuje polityków takich jak Blair.

Dla Applebauma główne znaczenie Iraku wydaje się polegać na tym, że zbliżył on do siebie rządy USA i Polski. Jakikolwiek wpływ wywarł to na samych Irakijczyków, na przeżywających traumę weteranów powracających do domu, a także na gotowość całego pokolenia do zaufania bardzo atlantyckowemu projektowi, któremu pozostaje oddana, umyka jej uwadze. Tak samo jest z propagandową kampanią dezinformacyjną, którą wdrożyły rządy Busha i Blaira, by zdobyć poparcie dla wojny – zasadniczo jest to teoria spiskowa i jedna z tych, które są znacząco rozwijane przez obecny krąg społeczny Applebauma.

Po części wspominam o Iraku, ponieważ jeśli Applebaum zamierza napisać książkę o grzechach swoich byłych przyjaciół, warto również zwrócić uwagę na grzechy przyjaciół, których wciąż ma. Zgodnie z podziękowaniami za Zmierzch demokracjido tych przyjaciół należą David Frum, autor przemówienia George’a W. Busha z 2002 roku o „osi zła”; Jeffrey Goldberg, the atlantycki redaktor naczelna, która zleciła opracowanie eseju, na którym opiera się jej książka, i która również raportowała Nowojorczyk w 2002 r. o zdyskredytowanych od tamtej pory związkach między Saddamem Husseinem a Al-Kaidą; i Leon Wieseltier, który był orędownikiem wojny w Iraku i który stracił łaski w 2017 roku po tym, jak wiele kobiet oskarżyło go o molestowanie seksualne podczas długiej pracy redaktora literackiego Nowa Republika.

Kolejny przyjaciel, który czytał szkice Zmierzch demokracjiApplebaum z dumą mówi nam, że jest Christina Hoff Sommers, uczona rezydentka w American Enterprise Institute, która została potępiona przez Centrum Prawa Południowego Ubóstwa za swoje zaangażowanie w Gamergate, skrajnie prawicowy ruch internetowy powszechnie uważany za prekursora trumpizmu. Przynajmniej jeszcze w 2016 roku Sommers był współpracownikiem Milo Yiannopoulosa, prowokatora prawicowego, którego nawet Applebaum określa jako „smutną postać”, która „przestała mieć duże wpływy w Stanach Zjednoczonych”. Brzydkie ustniki skrajnej prawicy i centroprawicy nigdy nie są tak daleko od siebie – w istocie mąż Applebauma musiał zaprzeczyć, że kiedyś żartował, że przodkowie Baracka Obamy byli kanibalami.

Wszystko to oznacza, że ​​jeśli Applebaum była zaślepiona zwrotem, jaki niektórzy z jej przyjaciół dokonali w skrajnej prawicy w ciągu ostatniej dekady, może nie być najlepszym sędzią tego, które intelektualiści noszą dziś ukryte faszystowskie tendencje, nie mówiąc już o zaufaniu. krytyk, jeśli chodzi o zrozumienie powiązań między jej centroprawicową polityką a skrajną prawicą.

W swojej sekcji poświęconej polityce Stanów Zjednoczonych Applebaum opisuje własne zerwanie z Partią Republikańską. W 2008 roku napisała artykuł dla Łupek wyjaśniając, dlaczego nie mogła się zmusić do głosowania na Johna McCaina na prezydenta, decyzję przypisuje „awansowi Sarah Palin, proto-Trumpa, i stosowaniu tortur przez administrację Busha w Iraku”. Chociaż potępiła popadnięcie GOP w antyliberalizm, w tamtym czasie miała głównie pozytywne słowa do McCaina, innego jastrzębia z czasów zimnej wojny, który przemawiał na przyjęciu inauguracyjnym w Waszyngtonie, opowiadając o swojej historii gułagu.

McCain był republikaninem w stylu Applebauma: orędownikiem liberalnego porządku międzynarodowego; czasami osobliwy, samozwańczy centrysta; przyjaciel niezliczonych dziennikarzy; i mądra elita elity establishmentu. Na początku książki opisuje swoją obecną kohortę centroprawicowych intelektualistów jako zgodnych z „Partią Republikańską Johna McCaina”. Ale nigdy w pełni nie bierze pod uwagę tego, jak postać taka jak McCain ułatwiła skrajnie prawicowe wejście do głównego nurtu – nie tylko przez podniesienie Palina do rangi narodowej, ale także poprzez inne wysiłki w jego długiej karierze, by gwizdać bigotom, takie jak jego niesławny sprzeciw wobec Martina Luthera Kinga Dzień. Applebaum zauważa wymownie, że po tym, jak skrytykowała wybór Palin, McCain nigdy więcej z nią nie rozmawiał.

Niezależnie od tego, teraz, gdy Trump został pokonany przez zawziętego centrystę Joe Bidena – który mianował wdowę po senatorze, Cindy McCain, do zarządu swojego zespołu prezydenckiego – Applebaum może być pewien: nie tylko centrystyczni republikanie nigdy nie zostaną pociągnięci do odpowiedzialności za wzmocnienie pozycji skrajnej prawicy, będą również aktywnie wynagradzani przez dominujących centrowych Demokratów.

Obie w Zmierzch demokracji aw swoich ostatnich wywiadach i tweetach Applebaum podkreślała, że ​​autorytarna pokusa istnieje zarówno po lewej, jak i po prawej stronie, nawet jeśli bardziej bezpośrednim zagrożeniem jest prawicowy autorytaryzm. Jest to do pewnego stopnia prawdą i jest zrozumiałe, że ktoś, kto tak szczegółowo badał panowanie terroru Stalina, powiedziałby to. Ale to także unik. Dzisiejsi wschodzący lewicowcy w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii w zasadzie nie wzywają do powrotu do stalinizmu, ale do modelu socjaldemokratycznego, który próbowałby naprawić ogromne ludzkie szkody wyrządzone przez dziesięciolecia nieskrępowanego neoliberalizmu, który Applebaum i jej przyjaciele konsekwentnie bronili.

W przeciwieństwie do niej i jej centrowych rówieśników, ci lewacy oferują konstruktywną alternatywę zarówno dla skrajnej prawicy, jak i przegranego status quo – i taką, która może mieć większą szansę na uratowanie liberalnej demokracji niż cokolwiek proponowanego w tej książce. Być może Applebaum powinien rozważyć zorganizowanie im przyjęcia.