Kategorie
News

Dudy i podmuch techno na warszawskim marszu pro-choice, ale czai się zagrożenie

To był surrealistyczny widok – i straszny dźwięk. W piątek wieczorem, gdy dziesiątki tysięcy protestujących pro-choice zebrało się w Warszawie na masową demonstrację przeciwko prawie całkowitemu zakazowi aborcji, żandarmeria w czerwonych beretach utworzyła kordon ochronny wokół kościoła Świętego Krzyża na Krakowskim Przedmieściu. elegancka arteria komunikacyjna prowadząca ze Starego Miasta w Warszawie do centrum miasta.

Za kordonem wojskowym stali skrajnie prawicowi działacze i zwolennicy rządzącej w Polsce prawicowej partii Prawo i Sprawiedliwość (PiS), odpowiadając na wezwanie lidera PiS Jarosława Kaczyńskiego do „obrony polskich kościołów” przed tym, co kontrolowane przez rząd wiadomości telewizyjne określają jako „ lewicowy faszyzm niszczący Polskę ”po tym, jak niektóre kościoły zostały zniszczone podczas protestów w ubiegły weekend.

Kiedy protestujący pro-choice przeszli obok kościoła, zwolennicy rządu skandujący żałobne zaklęcia wysadzili krzyki płaczącego dziecka przez gigantyczne megafony przy wejściu do kościoła. Dźwięk był nadawany w pętli, desperackie krzyki powtarzały się w kółko, gdy protestujący maszerowali ze stoickim spokojem.

Agata i Aleksandra, oboje lekarze z Warszawy, którzy w obawie przed reperkusjami odmówili podania nazwiska, byli wśród maszerujących obok kościoła i starających się ignorować krzyki. Stojąc pod pomnikiem XVI-wiecznego astronoma Mikołaja Kopernika, opisali swoją intensywną złość na system, który tak mało pomaga rodzicom niepełnosprawnych dzieci, a jednak wydaje się, że zamierzają zakazać zabiegów terminacji nawet w przypadkach, gdy u płodu zdiagnozowano poważny i nieodwracalna wada wrodzona.

„Moment, w którym kobieta odkrywa, że ​​dziecko jest chore i prawdopodobnie umrze zaraz po urodzeniu, to najgorszy moment w ich życiu” – powiedziała Agata, ginekolog, niosąca tabliczkę z napisem: „Nie każ mi torturować moi pacjenci ”.

„Zazwyczaj są to starsze kobiety po trzydziestce, które naprawdę chcą tego dziecka, a wieści zostawiają je całkowicie zniszczone. Do tej pory mieli wybór, czy czekać, rodzić i patrzeć, jak dziecko umiera – ale już tego wyboru nie będą mieli. Jako lekarz chcę im pomóc, ale teraz gdybym im pomogła, byłbym niezgodny z prawem ”.

W piątek wieczorem w centrum Warszawy gromadzą się ogromne tłumy zwolenników wyboru, aby zaprotestować przeciwko restrykcyjnym prawom aborcyjnym w tym kraju. Zdjęcie: Omar Marques / Getty Images

Ale jeśli protesty, które do piątku rozpoczęły swój dziewiąty dzień, charakteryzowały się gniewem na polskie instytucje polityczne i duchowne, to wściekłość wielu maszerujących ulicami manifestowała się w radosnej, wręcz karnawałowej atmosferze.

Przy akompaniamencie pieśni „Fuck PiS!” i „To jest wojna!” były tysiące zabawnych plakatów kpiących z polskich przywódców i żądających prawa wyboru. Niektórzy demonstranci nosili kostiumy i tańczyli, gdy muzyka techno, a klasyki lat 80. zostały wysadzone z wagonów głośnikowych. Protestujący przynieśli bębny, wuwuzele, garnki i patelnie kuchenne – nawet dudy.

Kiedy masz do czynienia z prostakami i prostakami, musisz się dostosować i używać języka, który oni naprawdę rozumieją

Alicja, protestująca za wyborem

Nastąpiło uczucie euforii, gdy różne kolumny protestu zbiegły się w centrum Warszawy w jedną demonstrację 100 000 ludzi, przeciwstawiając się ograniczeniom koronawirusa zakazującym zgromadzeń więcej niż pięciu. Gdy skandowali, czerwony błyskawica, symbol Strajku Polek, został wyświetlony na gigantycznym Pałacu Nauki i Kultury z czasów komunizmu, gdy krążyły policyjne helikoptery.

Nawet nacjonalistyczni chuligani piłkarscy, którzy kilkakrotnie atakowali tłum, nie byli w stanie zepsuć nastroju protestujących.

W jednym przypadku, którego świadkiem był Obserwator na centralnej arterii Alei Jerozolimskiej około tuzina ubranych na czarno mężczyzn wyszło z bocznej ulicy i zaatakowało tyły kolumny protestujących, zdając się dość dotkliwie pobić jednego mężczyznę. Protestujący zostali skonfrontowani z czymś, co wyglądało jak gaz pieprzowy lub gaz łzawiący, pozostawiając kilku gapiów, którzy parskali i łapali powietrze.

Później polska policja potwierdziła, że ​​miało miejsce kilka takich incydentów; z 37 zatrzymanych w piątek 35 osób było związanych ze środowiskami nacjonalistycznymi. Policja skonfiskowała również szereg broni, w tym pałki i noże.

Wielu obserwatorów obwinia Kaczyńskiego, faktycznego władcę Polski, za zachęcanie do przemocy, wzywając swoich zwolenników do obrony kościołów, nawet po tym, jak skrajnie prawicowe grupy ogłosiły zamiar stworzenia patroli straży obywatelskiej w celu konfrontacji z protestującymi. W miniony weekend kobieta trafiła do szpitala po tym, jak rzekomo została zrzucona ze schodów kościoła Świętego Krzyża podczas starć między demonstrantami pro-choice a działaczami nacjonalistycznymi.

Motywem warszawskich protestów czerwona błyskawica jest symbolem aktywizmu kobiet w Polsce. Tabliczka głosi: „Co ty do diabła zrobiłeś”. Zdjęcie: Kacper Pempel / Reuters

W prorządowych mediach wiele powiedziano o pozornej „wulgarności” protestów, a demostraterzy regularnie skandowali „Wypierdalaj ”lub „Fuck off” i trzymając plakaty z napisami „Moja cipka, moje bagno” i „Kaczyński [a bachelor] pieprzy nas, bo nie ma nikogo innego ”.

Protestujący argumentują jednak, że ich język jest naturalną odpowiedzią na pogardę okazywaną im przez rząd od czasu objęcia urzędu w 2015 roku.

„Nasze nastawienie zmieniło się w ostatnich latach, ponieważ zdaliśmy sobie sprawę, że kiedy masz do czynienia z prostakami i bumpkinami, musisz się dostosować i używać języka, który oni naprawdę rozumieją” – powiedziała Alicja, informatyk trzymająca w ręku napis: „Próbowałam być fajnie, teraz jestem po prostu wkurzony ”.

Kilku komentatorów argumentowało, że gniew protestujących wykracza daleko poza obecny rząd i kwestię aborcji, rozciągając się na zniewagi związane z życiem w społeczeństwie patriarchalnym i politycznym i prawnym, ukształtowanym w latach 90. poprzednie pokolenie społecznie konserwatywnych mężczyzn po obu stronach politycznego podziału kraju.

W zeszłym tygodniu Tomasz Grodzki, opozycyjny marszałek senatu, w niezdarnej próbie wyrażenia poparcia dla protestów, oświadczył: „To kobiety dbają o to, by nasze codzienne życie przebiegało harmonijnie i gładko w sposób niemal niezauważalny”.

„Ci dziwacy wydają się myśleć, że [protesters’ chants of] „Spierdalaj” dotyczą tylko polityków z PiS – napisała w odpowiedzi komentator Kaja Puto. „Kobiety wyszły na ulice, by walczyć o swoje prawa, a nie po to, żebyś mogła wrócić do władzy… Przez ostatnie 30 lat, jak powtarzasz te same konserwatywne bzdury, Polki się zmieniły”.