Kategorie
News

Jak wysoko postawiony nazista Wilhelm Koppe uniknął sprawiedliwości

Ciągle pojawiają się tabliczki z napisem „Nigdy nie skazany !!!” zostały złożone przy grobie Wilhelma Koppe na cmentarzu Rüngsdorf w pobliżu Bonn. Znaki ujawniają jego przeszłość jako wysokiego rangą przywódcy nazistowskiego w okupowanej Polsce oraz fakt, że nigdy nie został pociągnięty do odpowiedzialności. Personel cmentarza zwykle szybko je usuwa.

Wnuki Koppego, Alexandra von Rotberg i Beatrix Hofmann, płacą za utrzymanie jego grobu. Dwadzieścia lat temu zaczęli badać przeszłość Koppe, dowiadując się o jego zbrodniach jako wysokiej rangi nazistowskiej eskadry ochrony (SS) i dowódcy policji. To, co znaleźli, było „szokujące”, powiedzieli DW.

Mieli odpowiednio 11 i 13 lat, kiedy Koppe zmarł w 1975 roku. Obaj pamiętają swojego dziadka jako autorytarną, surową i „nieco tyrańską” postać, która mimo to przeżywała miłe i hojne chwile.

Niemiecki nazistowski dowódca Wilhelm Koppe, w okupowanej Polsce, w Krakowie (czerwiec 1944)

Ambitny nazista

Koppe urodził się w 1896 roku. Przed II wojną światową pracował jako biznesmen w Hamburgu. Wstąpił do Narodowo-Socjalistycznej Niemieckiej Partii Robotniczej (NSDAP), Dywizji Szturmowej (SA) i organizacji paramilitarnej SS na długo przed dojściem do władzy Adolfa Hitlera. W 1933 r. Koppe objął posadę ustawodawcy NSDAP w niemieckim parlamencie Reichstagu.

W 1939 roku Koppe – który za jego plecami nosił przydomek „mały Himmler” od imienia Heinricha Himmlera, drugi najpotężniejszy człowiek w nazistowskich Niemczech – został dowódcą SS i policji w okupowanej przez hitlerowców Polsce. Wraz z rodziną przeprowadził się do Poznania. W następnych latach Koppe nadzorował niezliczone morderstwa w okupowanej przez nazistów Polsce.

Koppe był ambitnym, pracowitym człowiekiem. Był również znany jako „dziki Koppe”, ponieważ każdy brak wiedzy rekompensował szorstkim, rozkazującym tonem. Heinrich Himmler, który stał na czele nazistowskich niemieckich sił SS i policji, podziwiał brutalne prześladowania Żydów przez Koppe i bezwzględne przesiedlenia Polaków.

W 1939 r. Pod Bydgoszczą przeprowadzono masowe egzekucje ludności cywilnej z rąk żołnierzy niemieckich

Bezmyślny terror

Koppe dokonał wielu publicznych egzekucji w okupowanej Polsce. 9 czerwca 1942 r. Nakazał powieszenie 15 Polaków we wsi Tuchorza po zabiciu niemieckiego policjanta. Osoby, o których mowa, nie miały jednak nic wspólnego ze śmiercią oficera. Około 200 wieśniaków zostało zmuszonych do oglądania egzekucji.

Koppe nakazał niemieckiej policji bezpieczeństwa zabijanie wszystkich osób zamieszanych w zamachy i akty sabotażu – a także ich męskich krewnych. Podczas spotkania niemieckiej administracji w okupowanej Polsce Koppe zasugerował, że w przypadku oporu egzekucje powinny być skierowane nie tylko na osoby odpowiedzialne, ale także na wszystkich mężczyzn w wieku od 16 do 60 lat w pobliżu.

Gubernator okupowanej Polski Hans Frank (czwarty od lewej z przodu), z Wilhelmem Koppe (drugi od lewej) i przedstawiciele Wehrmachtu w Krakowie w 1944 roku

Przetrwał zamach na jego życie

W odpowiedzi na polski podziemny ruch oporu Koppe zaproponował codzienne rozstrzeliwanie 50 Polaków w odwecie i bez procesu. Sam Koppe przeżył zamach na polski ruch oporu w lipcu 1944 r., Ale został ranny.

W tych latach żona Koppe, Käthe, i ich dwoje dzieci, Ursula i Manfred, mieszkali w willi w Poznaniu. Zdjęcia z tego czasu pokazują, że cieszyli się beztroskim życiem. Czy byli świadomi zbrodni Wilhelma Koppe?

W dowodzie tożsamości z 1952 r. Wilhelm Koppe używa nazwiska panieńskiego swojej żony Lohmann

Iść pod ziemię

Gdy II wojna światowa dobiegała końca, rodzina Koppe przygotowywała się do zejścia do podziemia. W kwietniu 1945 roku, na miesiąc przed kapitulacją Niemiec, Wilhelm Koppe otrzymał nowy paszport na panieńskie nazwisko swojej żony Lohmann, wraz z fałszywym miejscem urodzenia i datą urodzenia. Zmienili też nazwisko syna. Käthe Koppe zmieniła nazwisko panieńskie na Jünemann – i twierdziła, że ​​jej mąż Wilhelm nie żyje.

Po wojnie Wilhelm i Käthe Koppe – teraz wyposażeni w fałszywe tożsamości – mieszkali w pobliżu miasta Hanower, oddaleni od siebie o 15 kilometrów, udając, że nie są połączeni. Wilhelm Koppe, teraz przebrany za Wilhelma Lohmanna, wznowił karierę biznesmena.

Po kilku latach pozostawania poza zasięgiem radaru rodzina połączyła się ponownie, przenosząc się do Bonn. Wilhelm rozpoczął pracę w fabryce czekolady Trumpf w Akwizgranie, osiem lat później objął stanowisko dyrektora. Wilhelm Koppe twierdził, że żaden z jego pracodawców ani współpracowników nie wiedział o jego przeszłości jako wysokiego rangą przywódcy nazistów. Powiedział, że zawsze unikał uznania go za byłego przywódcę SS Koppe. To był prawdopodobnie powód, dla którego był powściągliwy w kontaktach z sąsiadami.

W grudniu 1963 r. Byli strażnicy obozów koncentracyjnych zostali postawieni w stan oskarżenia w procesach we Frankfurcie w Auschwitz

Wyższe sfery

Żona Koppego, Käthe, była jednak mniej niechętna uwadze. Rozkoszowała się faktem, że jej córka Ursula – pracująca jako sekretarka w niemieckim Ministerstwie Obrony – związała węzeł z arystokratą Arnoldem Freiherrem von Rotbergiem, podpułkownikiem niemieckich sił zbrojnych, Bundeswehry. Ich małżeństwo – pierwsze z honorami wojskowymi w powojennych Niemczech – było spektakularnym wydarzeniem.

Jednak Arnold Freiherr von Rotberg później stwierdził, że jego ambicje zawodowe były nieco utrudnione przez mroczną przeszłość Koppe – von Rotberg awansował do rangi generała później, niż się spodziewał.

Bez procesu

Nieco we wczesnych latach sześćdziesiątych okładka Wilhelma Koppe została zdmuchnięta. Spędził ponad dwa lata w areszcie, ale ostatecznie został zwolniony za kaucją. Syn Koppe, Manfred, już prawnik, zaczął pracować nad strategią obronną swojego ojca i zbierać dowody potwierdzające jego niewinność.

Koppe został oskarżony o pomocnictwo w popełnieniu morderstwa. Zarzucono mu m.in. współudział w zamordowaniu 145 tys. Osób w obozie zagłady Kulmhof i 1558 chorych psychicznie w Działdowie. Proces został jednak przerwany, gdy lekarze zaświadczyli, że Koppe cierpiał na choroby układu krążenia, wysokie ciśnienie krwi i stwardnienie naczyniowe, przez co przez większość czasu był przykuty do łóżka. W sierpniu 1966 r. Prokurator w Bonn umorzył postępowanie.

Dzielnica Mehlem w Bonn wychodzi na Ren, z widokiem na Siebengebirge lub Siedem Gór

Ostatnie lata

Pierwsza wnuczka Wilhelma Koppe, Beatrix, urodziła się, gdy nadal przebywał w areszcie. Nie wie, jak jej rodzina tłumaczyła jego długą nieobecność. Nawet po latach o tej sprawie nie mówiono. Po jego uwolnieniu obie wnuczki – Beatrix i Alexandra – regularnie odwiedzały Koppe w jego małym mieszkaniu w dzielnicy Mehlem w Bonn. Pamiętają, jak potrzebował laski do chodzenia.

Zmarł w 1975 roku w wieku 79 lat. Bernhard von Rotberg, starszy przyrodni brat Aleksandry i Beatrix, wspomina swojego dziadka jako „przyjaznego” bohatera, który był „lubiany przez rodzinę”. Zanim dowiedział się od swoich sióstr o nazistowskiej przeszłości Koppe, Koppe już umarł, więc minął już czas na jakiekolwiek pytania.

Odmowa

W latach 70. polski reporter Krzysztof Kakolewski pisał książkę o nazistowskich zbrodniarzach wojennych, którzy uciekli przed sprawiedliwością. W 1977 r. Chciał spotkać się z Wilhelmem Koppe – człowiekiem, który „wojnę spędził w Polsce i poświęcił swój czas zniszczeniu Polski” – aby postawić mu długą listę pytań. Ale wtedy Koppe już nie żył.

Zamiast tego Kakolewski skontaktował się z synem Koppe, Manfredem Lohmannem, pytając go o fałszywą tożsamość Koppe po wojnie. Manfred okłamał reportera, mówiąc mu, że nie chciał nic robić z ojcem. W rzeczywistości obaj byli z pewnością w kontakcie, chociaż nie byli w najlepszych stosunkach. W latach sześćdziesiątych Manfred Lohmann wraz z innymi prawnikami dążył do uzyskania amnestii dla nazistowskich zbrodniarzy. Po jego śmierci został pochowany w tym samym grobie co jego ojciec.

Polski reporter Krzysztof Kakolewski w latach 70

Syn Koppe

Alexandra i Beatrix doskonale pamiętają swojego wuja. W swoim czasie Manfred Lohmann był znanym adwokatem, pełnił funkcję dyrektora zarządzającego Niemieckiego Stowarzyszenia Współpracy Gospodarczej (DGWZ). Był przystojnym, przyjaznym i pełnym humoru mężczyzną. Lohmann ożenił się późno, ale małżeństwo nie trwało długo. Z biegiem czasu zaczął mieć problemy psychiczne. Lohmann zmarł w klinice psychiatrycznej. Okoliczności jego śmierci pozostają niejasne, chociaż dowody sugerują, że popełnił samobójstwo.

Alexandra i Beatrix pamiętają czasy, kiedy przeszłość Koppe mogła pojawić się w rodzinnym otoczeniu, na przykład kiedy ich matka pokazała im artykuł z magazynu o rodzinnym spotkaniu. W nim Koppe nazywano „katem Poznania” i „krwawym rzeźnikiem”. Beatrix mówi, że jej matka bardzo emocjonalnie zareagowała na zgłoszenie.

Tłumienie wspomnień z przeszłości

Alexandra von Rotberg pamięta, jak 15 lat temu odwiedziła swoją matkę Urszulę i była świadkiem czegoś niezwykłego. „Pewnego wieczoru wróciłem do domu, a ona siedziała przed telewizorem i szlochała. Pokazywali film o Holokauście”. Alexandra mówi, że jej matka powtarzała, jak okropny był ten czas. Uważa, że ​​łzy matki nie były spowodowane tylko smutnym filmem.

Kilka lat później Ursula zaczęła cierpieć na demencję. Jej córki zastanawiają się, czy choroba mogła mieć coś wspólnego z jej próbami zapomnienia o przeszłości. Po jej śmierci znaleźli stare rodzinne zdjęcia i pamiątki, z których składali historię swojej rodziny.

Ten artykuł jest częścią projektu Wina bez Pojednania przez polskie biuro DW we współpracy z Interią i Wirtualną Polską.