Kategorie
News

Naleganie Polski, że nigdy nie zaakceptuje Stanów Zjednoczonych Europy, stawia ją zdecydowanie na kursie kolizyjnym…

Paweł A. Nuttall jest historykiem, autorem i byłym politykiem. Był posłem do Parlamentu Europejskiego w latach 2009-2019 i był wybitnym działaczem na rzecz Brexitu.

Kolejne kłopoty czekają na Brukselę, kiedy premier Mateusz Morawiecki sprzeciwi się europejskiemu superpaństwowi. Nie zdziw się, jeśli Polska będzie zmuszona zadecydować o przyszłości UE w ciągu najbliższej dekady.

W niedawnym wywiadzie z NewsweekMorawiecki zdradził, że nie jest zwolennikiem kierunku, w którym zmierza Unia Europejska. W trakcie wywiadu jasno określił swoje poglądy na temat integracji, stwierdzając, że „nie powinniśmy oczekiwać, że będą jedne „Stany Zjednoczone Europy”, ponieważ nigdy ich nie będzie”. Takie wypowiedzi nie przyjmą dobrze w Brukseli, gdzie pragnienie Stanów Zjednoczonych Europy jest i zawsze było raison d’etre projektu.

Morawiecki jest jednym z wielu przywódców Europy Wschodniej coraz bardziej zaniepokojonych ambicjami Brukseli w zakresie pełnej integracji. Rzeczywiście, góry unijnych przepisów, które wzywają do harmonizacji, od wielu lat kładą podwaliny pod Stany Zjednoczone Europy. Morawiecki wyraźnie nie jest pod wrażeniem takich aspiracji i twierdził, że UE „nie może być jednym supermocarstwem, bo jeśli tak jest, będą tarcia i napięcia, które będą jeszcze większe, jeśli ci z Brukseli, Berlina czy Paryża będą próbowali popchnąć wszystkie inne w kierunku takiego państwa”.

Również na rt.com
Parlament Europejski wezwał do zmiany reżimu w Rosji, ale nikogo w Europie to nie obchodzi, bo to bezsensowne gadanie

Interwencja polskiego premiera służy jedynie podkreśleniu rozziewu, jaka powstała między europejskimi stolicami. Z jednej strony są politycy zachodnioeuropejscy, jak prezydent Francji Emmanuel Macron, którzy chcą większej integracji, az drugiej są ci w Europie Wschodniej, którzy wolą luźniejsze więzy. Sytuacja jest nie do utrzymania i najprawdopodobniej dojdzie do głosu w niedalekiej przyszłości.

Obecnie UE jest wyraźnie podzieloną organizacją. Trwa polityczna bitwa, która będzie dyktować rodzaj UE, jaką zobaczymy w przyszłości. Oczywiście Bruksela wolałaby Europę, w której państwa narodowe są podporządkowane UE. Eurokraci marzą o dniu, w którym kontynent będzie zharmonizowanym blokiem o europejskiej tożsamości. Rzeczywiście, „coraz ściślejsza unia” jest w DNA UE od jej powstania.

Natomiast Morawiecki wolałby widzieć Europę, która zachowuje kulturę narodową i tożsamość narodową. W wywiadzie stwierdził, że „Istnieje 27 krajów i kilka ściślej powiązanych, które nie należą do Unii Europejskiej, ale wszystkie mają silną tożsamość, dziedzictwo kulturowe, języki i tradycje”.

Również na rt.com
Nazywanie eurosceptyków Morawieckiego, Orbana i Salviniego „blokiem proputinowskim” jest leniwym urozmaiceniem. Są kolejną prawdziwą siłą UE

Takie opinie są przekleństwem dla eurokratów, którzy postrzegają różnice narodowe jako barierę dla ich ostatecznego celu, jakim są Stany Zjednoczone Europy. Aby osiągnąć swój ostateczny cel, jakim jest status superpaństwa, eurokraci wymagają, aby tożsamość narodowa odgrywała podrzędną rolę wobec dominującej kultury europejskiej. Morawiecki słusznie sprzeciwia się temu pomysłowi, stwierdzając, że „aby Europa była silna, musi być Europą ojczyzn”.

Twierdził również, że Europa może zająć miejsce w szczycie tabeli w sprawach globalnych „bez tego znaczenia filozofia uniwersalna, w którą wierzą niektórzy eurokraci z Brukseli”.

Jednak na pierwszy rzut oka ambicje UE, jakimi są Stany Zjednoczone Europy, wydają się obecnie coraz bardziej mrzonką. Sondaż opublikowany właśnie przez Europejską Radę Stosunków Zagranicznych (ECFR) pokazuje, że zaufanie do UE osiągnęło rekordowo niski poziom.

Nieudolność programu szczepień przeciwko Covid, spotęgowana serią kryzysów gospodarczych i granicznych, spowodowała, że ​​ponad 60% Francuzów uważa, że ​​UE jest „złamana”. Dane z Niemiec są równie negatywne, 55% nie ma zaufania do UE, a we Włoszech 57% opinii publicznej mocno poparło blok.

Również na rt.com
Po niezliczonych niepowodzeniach UE pije w salonie ostatniej szansy i ryzykuje, że padnie ofiarą samego Covida

Chociaż te liczby są dla eurokratów ponurą lekturą, nie skłonią ich do zmiany kursu. Ich zwykłą odpowiedzią na tego rodzaju negatywne sondaże jest twierdzenie, że wszystko, czego potrzebuje kontynent, to „więcej UE” – złudzenie, że europejska opinia publiczna po prostu musi być świadkiem większej liczby osiągnięć UE, a potem nauczy się to pokochać. W ten sposób będą nadal dążyć do ostatecznego celu pełnej integracji, nawet jeśli niektóre państwa członkowskie, takie jak Polska, będą temu przeciwne. Co więcej, po usunięciu Wielkiej Brytanii z równania hamulce w kierunku europejskiego superpaństwa są naprawdę nie do zniesienia.

Jeśli słowa Morawieckiego można uznać za odzwierciedlenie poglądów jego kraju, to nadchodzi dzień, w którym Polska będzie musiała podjąć decyzję o członkostwie w UE. Rzeczywiście, podejrzewam, że zanim minie dekada, Polska będzie musiała wybrać, czy pozostać w unijnym pociągu, którego ostatecznym celem są Stany Zjednoczone Europy, czy pójść w ślady Brytyjczyków i wysiąść, zanim będzie za późno. Jedno jest jednak pewne: Bruksela nie pójdzie na kompromis.

Jeśli podoba Ci się ta historia, podziel się nią z przyjacielem!

Oświadczenia, poglądy i opinie wyrażone w tej kolumnie są wyłącznie wypowiedziami autora i niekoniecznie reprezentują poglądy RT.