Kategorie
News

Pojawiają się oznaki, że Polska może próbować ograniczyć rozwody

Zakaz rozwodów może wydawać się dziwacznym pomysłem na kraj XXI wieku położony w sercu Europy. Ale po pięciu latach pod prawicowym populistycznym rządem Prawa i Sprawiedliwości (PiS), podczas których podjęto kroki w celu wycofania się z Konwencji Stambulskiej w celu zwalczania przemocy domowej, stworzenia stref wolnych od LGBT i skierowania działań do grup kobiet, które się z tym nie zgadzają. to większość Polaków wie lepiej.

„Założę się, że zakaz rozwodów trafi do Sejmu jeszcze w tym roku” – napisała pod koniec lutego w Gazecie Wyborczej feministka Agnieszka Graff, jedna z najbardziej wnikliwych obserwatorek ruchu ultrakonserwatywnego w kraju.

Kto stoi za billboardami?

Poza głównym hasłem na bilbordach znajduje się tylko jedna informacja: strona internetowa Sychar, katolickiej organizacji zajmującej się czczeniem i zachowywaniem małżeństw religijnych.

„Celem naszej wspólnoty jest ratowanie małżeństw sakramentalnych znajdujących się w kryzysie, na każdym etapie tego kryzysu, nawet po rozwodzie” – mówi BIRN Andrzej Szczepaniak, lider Sycharu. „W Kościele katolickim małżeństwo sakramentalne jest święte i nierozerwalne”.

Zasadniczo grupa nie uznaje faktu, że rozwody cywilne są ważniejsze od małżeństw religijnych. „Naszym celem jest znaleźć się po śmierci w Niebie z naszymi małżonkami” – mówi Szczepaniak.

W grupach skupionych wokół pobliskich kościołów, w Polsce i za granicą, członkowie Sychar wspierają się wzajemnie w procesie samorozwoju, mając na celu „nauczenie się prawdziwej miłości, wzorowanej na miłości Boga do człowieka”. Na przykład w obliczu szalejącej w Polsce pandemii COVID-19 członkowie społeczności codziennie modlili się w Internecie, słuchali podcastów nagranych przez księży czy dzielili się przemyśleniami na forach internetowych.

Według Szczepaniaka, społeczność wierzy, że nauczenie się, jak kochać współmałżonka „w sposób wierny, cierpliwy, bezwarunkowy, wybaczający, ofiarny i mądry”, ostatecznie pomoże przywrócić ukochaną osobę.

„Zdecydowanie sprzeciwiamy się mentalności rozwodowej, występując o rozwód, zgadzając się na rozwód i pomagając przy nim, ponieważ nikt nie może zaproponować ani zaakceptować zerwania ślubów małżeńskich złożonych przed Bogiem i człowiekiem” – mówi. „Kiedy miłość jest chora, nie zabijamy jej, lecz ją uzdrawiamy. W sytuacjach ekstremalnych, takich jak przemoc czy uzależnienie, Kościół katolicki dopuszcza możliwość zwrócenia się do sądu o separację – miłość na odległość – ale nie o rozwód ”.

Szczepaniak informuje też BIRN, że faktycznym organizatorem billboardów była inna grupa, „Fundacja Nasze Dzieci – Edukacja, Zdrowie i Wiara” (zwana też Fundacją Kornice).

„Sychar zgodził się na umieszczenie naszego logo na bilbordach, ponieważ podzielamy wartości wyznawane przez Fundację Kornice: wspieranie małżeństwa jako naturalnego i najważniejszego środowiska wychowywania dzieci” – mówi Szczepaniak. „Celem akcji billboardowej jest promowanie wartości miłości małżeńskiej i rodzinnej”.

Przedstawiciele Fundacji Kornice nie zgodziliby się na rozmowę z BIRN, ale kilka podstawowych faktów o organizacji jest już dostępnych w polskich mediach.

Prezesem Fundacji Kornice jest Mariusz Klosek, właściciel firmy Eko-Okna, która w tym roku znalazła się na liście 100 najbogatszych ludzi w Polsce. Fundacja Kloska jest również odpowiedzialna za billboardy pro-life, które pojawiły się w całym kraju w tym samym okresie. Dwóch polskich działaczy oszacowało, że koszty kampanii bilbordowych – od listopada, kiedy się rozpoczęły, do lutego – sięgają nawet 5 mln zł (ponad 1 mln euro). W momencie publikacji tego artykułu billboardy były nadal wyświetlane na ulicach Polski.

W okolicach Raciborza na Śląsku, gdzie zlokalizowane są Fundacja Kornice i Eko-Okna, przedsiębiorca znany jest z inwestycji w gminie, zwłaszcza religijnych, choć nie tylko. Według lokalnych mediów sfinansował budowę miejscowego klasztoru, kaplicy, chrześcijańskiej księgarni / kawiarni oraz ceremonii modlitewnej w celu ochrony ludzi przed nowym koronawirusem. Podobno przekazał też pieniądze na rzecz miejscowego szpitala w Raciborzu, a jego firma ma w planach budowę przedszkola dla dzieci pracowników, a także schroniska dla bezdomnych i domu dla dzieci niepełnosprawnych.

W rzadkim publicznym oświadczeniu o bilbordach Klosek powiedział Gazecie Wyborczej, że był zaskoczony, że pierwszą kampanię rozumiano jako „wyłącznie antyaborcyjną”, ale „głównym celem tej akcji, a także działalności fundacji jest afirmacja życia we wszystkich jego aspektach ”.

Jednak feministka, Agnieszka Graff, przestrzega przed traktowaniem kampanii jako czegoś łagodnego. „Kampania billboardowa to sprytna sztuczka” – mówi BIRN. „Wydaje się to apolityczne, po prostu wezwanie do rodzinnej miłości. Wydaje się, że przemawia w imieniu dzieci – większość ludzi nie widzi, co jest w tym złego ”.

„Ale tak jak plakaty używane w Irlandii kilka lat temu -„ Witaj rozwodzie, żegnaj tatusiu ”, myślę, że slogan brzmiał – ma na celu skojarzenie rozwodu z cierpieniem dzieci, a następnie wykorzystanie tego jako argumentu za zakazem rozwodu. Oczywiście to tylko przypuszczenie, ale widziałem wystarczająco dużo takich kampanii, aby stworzyć świadomą kampanię ”- mówi Graff.