Kategorie
News

Polska pod przykrywką Covida dławi wolne media – i cała Europa powinna się martwić

Demokracja umiera w ciemności. Jedna z najbardziej kruchych demokracji w Unii Europejskiej, Polska, stoi teraz w obliczu widma nocy, która zapada, gdy media publiczne zostały zamienione w organy propagandowe partii rządzącej, podczas gdy prywatne, niezależne media są duszone. W końcu światło nie jest już rzucane na błędy i nadużycia rządzących, ponieważ nie ma już pochodni, które mogłyby świecić tym światłem. Węgry – które już nie są demokracją – prawie doszły do ​​tego schyłku wraz z wygasnięciem ostatniej dużej niezależnej stacji radiowej.

Do zmierzchu Polsce jeszcze daleko, ale zagrożenie jest realne. W indeksie World Press Freedom kraj spadł z 18. miejsca w 2015 r., Wyprzedzając Wielką Brytanię i Francję, na 62. miejsce w zeszłym roku. (Węgry spadły na 89. miejsce).

Gdybyś przez ostatnie dwa tygodnie oglądał tylko wiadomości w polskiej telewizji państwowej, nie miałbyś pojęcia, że ​​Polska jest obecnie jednym z najgorszych krajów podczas pandemii. Według rankingu odporności Covid Bloomberga, Polska spadła na 50. miejsce wśród 53 największych gospodarek świata, a gorsze wyniki osiągnęły tylko Brazylia, Czechy i Meksyk. Ale włączcie oficjalne wiadomości i po krótkiej wzmiance o najnowszych danych Covid, są długie artykuły o tym, jak rząd przyspiesza kampanię szczepień z pomocą wspaniałej armii i jak straszne były wyniki opozycji w zakresie zdrowia publicznego. kiedy był u władzy. W innych „wiadomościach” dowiadujesz się, jak znakomite są stosunki Polski z USA, zwłaszcza w dziedzinie obronności; ile pieniędzy rząd wpompowuje na koleje i władze lokalne; jak chrześcijanie są prześladowani na całym świecie; i jak niedawno odkryto grób przedstawiający więcej ofiar niemieckiej okupacji w czasie wojny. Propaganda jest bardziej ekstremalna, ale i bardziej zręczna niż w ostatniej dekadzie rządów komunistycznych.

Dopiero gdy sięgniesz do niezależnych wiadomości TVN24, zobaczysz nagranie długich kolejek karetek czekających przed szpitalami, bo nie ma już łóżek intensywnej terapii, i usłyszysz, jak lekarze wyjaśniają, jak straszna jest sytuacja w zakresie zdrowia publicznego. TVN24 nie jest bezstronny w BBC, ale zajmuje się poważnym dziennikarstwem i przedstawia drugą stronę historii. To samo doświadczenie „dwóch rzeczywistości” może mieć miejsce przy przechodzeniu z radia państwowego do prywatnego lub z gazet rządowych na niezależne i opozycyjne.

Taka hiperspolaryzowana sfera publiczna jest już wystarczająco zła, co widzimy w USA, ale teraz rządząca partia Prawo i Sprawiedliwość rozpoczęła systematyczny atak na niezależne media. Metody te pochodzą prosto z poradnika Viktora Orbána na Węgrzech. Reklamy i subskrypcje sektora publicznego są wycofywane z niezależnych mediów. Przeciw nim stosuje się wszelkiego rodzaju regulacyjne szykanowanie. Publiczne pieniądze są pompowane do państwowej telewizji i radia. Zaproponowano „podatek od pandemii” od dochodów z reklam w mediach. Planowana ustawa o „repolonizacji” mediów skierowana byłaby do zagranicznych właścicieli największych niezależnych placówek. Państwowy koncern paliwowy PKN Orlen, którego szefem jest kumpel PiS, kupuje zarówno głównego dystrybutora prasy, Ruch, jak i największą sieć gazet regionalnych Polska Press. Najbardziej krytyczne dokumenty są bombardowane procesami sądowymi. Gazeta Wyborcza liczy ponad 60 pozwów, w tym osobiście ministra sprawiedliwości. A jak wielokrotnie stwierdzały europejskie organy prawne, niezależność polskich sądów została tak bardzo podważona, że ​​nie można już liczyć na uczciwy proces.

To ta stara węgierska specjalność, taktyka salami: eliminowanie wolności kawałek po kawałku.

Polskie media i społeczeństwo obywatelskie stawiają opór, ale potrzebują trochę pomocy ze strony znajomych. Stany Zjednoczone mają tu ogromne znaczenie. Rząd Prawa i Sprawiedliwości i prezydent Andrzej Duda w dużej mierze przywiązują dużą wagę do swoich szczególnych relacji z Waszyngtonem. Byli jednak zdecydowanymi zwolennikami Donalda Trumpa, który w zamian udzielił Dudzie pomocy wyborczej latem ubiegłego roku. Administracja Joe Bidena nie jest im winna przysług i ma program, który twierdzi, że jest silny w kwestii demokracji i praw człowieka. Oprócz obrony TVN, której właścicielem jest amerykańska firma Discovery, Waszyngton powinien teraz wskazać niezależne media jako front obrony demokracji w Polsce.

Wielka Brytania liczy się mniej niż kiedyś w Warszawie z powodu Brexitu, ale wraz z innymi liberalnymi demokracjami, takimi jak Kanada i Australia, może pomóc skierować uwagę na tę kwestię. Niemcy są na pierwszym miejscu, a niemiecko-szwajcarska grupa Ringier Axel Springer jest właścicielem jednej z najważniejszych polskich platform internetowych – Onet.pl, tabloidu Fakt i czołowego tygodnika Newsweek Polska. Polski rząd stara się uciszyć Berlin, nieustannie wspominając o drugiej wojnie światowej, ale z tej historii nie wynika, że ​​Niemcy muszą być szczególnie powściągliwe w tych kwestiach. Właśnie z powodu tej strasznej przeszłości Niemcy powinny jako pierwsze mówić o wolności i prawach człowieka.

Najważniejsza i najbardziej problematyczna jest UE. Jednym z najbardziej przygnębiających odkryć ostatnich kilku lat jest to, że UE, która spędza tak dużo czasu na rozmowach o demokracji, jest żałośnie nieskuteczna, jeśli chodzi o obronę demokracji we własnych państwach członkowskich. Teraz zamierza przekazać tym państwom o wiele więcej miliardów euro, zarówno z ogólnounijnego funduszu naprawczego po wygaśnięciu Covid, jak iz nowego siedmioletniego budżetu bloku. Ogromne sumy trafią bezpośrednio do populistycznych nacjonalistycznych rządów w Warszawie i Budapeszcie, przy spełnieniu minimalnych warunków. Większość z tych wielkich inwestycji, o których trąbia wiadomości w polskiej telewizji państwowej, jest dokonywana z pomocą unijnych pieniędzy. UE powinna przynajmniej jasno określić, że zgodnie z zasadami jednolitego rynku zagraniczni właściciele mediów w żadnym wypadku nie mogą być dyskryminowani. Powinna rozdzielić znaczną część nowych pieniędzy bezpośrednio za pośrednictwem samorządów – zgodnie z propozycjami prezydentów Warszawy i Budapesztu. Powinien także stworzyć znaczny fundusz UE na obronę wolności mediów na całym kontynencie.

W ubiegłym tygodniu kierownictwo Prawa i Sprawiedliwości w Polsce rozpoczęło rozmowy z Orbánem i Matteo Salvini z Włoch na temat utworzenia nowego populistycznego ugrupowania nacjonalistycznego w UE. Tu chodzi nie tylko o demokrację w Polsce; to jest demokracja w całej Europie.