Kategorie
News

Polski rząd zwraca się do Czech o zaprzestanie oferowania kobietom aborcji

Około 60 demonstrantów, głównie Polaków mieszkających w Czechach, przyłączyło się do protestu przeciwko zakazowi aborcji i poparciu praw kobiet w Polsce, w Pradze, Czechy, 18 stycznia 2018 r. EPA-EFE / MARTIN DIVISEK

Polski rząd potwierdził w poniedziałek doniesienie czeskiego tygodnika Respekt że przedstawiciel polskiej ambasady w Pradze wysłał w marcu list do czeskiego ministra zdrowia z prośbą o interwencję w celu zablokowania debaty w czeskim parlamencie ustawy, która wyjaśniłaby warunki, na jakich cudzoziemcy mogą dokonywać aborcji w tym kraju.

Interwencja polskiego chargé d’affaires w Pradze, opisana przez czeskiego wiceministra ds. Ustawodawstwa jako wyjątkowa dyplomatycznie, wskazuje, że prawicowy rząd PiS stara się teraz uniemożliwić Polkom ubieganie się o zwolnienie za granicą po tym, jak opracował prawie całkowity zakaz aborcji w domu. 22 października Trybunał Konstytucyjny, który został nielegalnie obsadzony sędziami przyjaznymi PiS, orzekł, że aborcje w przypadku wad rozwojowych płodu są niezgodne z Konstytucją.

W marcowym liście skierowanym do byłego już czeskiego ministra zdrowia Jana Blatnego polski chargé d’affaires Antoni Wrega napisał: „Z punktu widzenia relacji czesko-polskich postrzegamy jako niefortunne, gdyby wnioski legislacyjne legalizacji komercyjnej turystyki aborcyjnej jest otwarcie usprawiedliwione chęcią obchodzenia polskiego ustawodawstwa chroniącego nienarodzone życie ludzkie i czy te propozycje mają na celu zachęcenie polskich obywateli do łamania polskiego prawa ”.

Według Respekt, w odpowiedzi na list Wregi, Blatny odpowiedział pod koniec marca, że ​​jego ministerstwo nie ma możliwości ingerowania w proces stanowienia prawa prowadzony przez parlament i że w każdym razie przeprowadzanie aborcji na Polki na terenie Czech były zgodne zarówno z prawem krajowym, jak i unijnym. Klub SEN 21 i Piraci, którzy przedstawili czeskiej izbie wyższej w sprawie ustawy aborcyjnej, nie przewidują przeszkód w jej uchwaleniu.

Poproszony przez BIRN o komentarz, rzecznik MSZ RP wskazał na odpowiedź sekretarza stanu w MSZ Szymona Szynkowskiego vel Seka na onet.pl w niedzielę wieczorem jako oficjalne stanowisko rządu w tej sprawie. Vel Sek powiedział polskiemu serwisowi informacyjnemu, że „Zrozumiałe jest, że polska ambasada była zaniepokojona możliwym wprowadzeniem przepisów, które byłyby próbą obejścia polskiego prawa i zachęcały do ​​łamania praw obywateli polskich w Czechach”.

Vel Sek dodał, że jest gotowy do rozmów „na najwyższym szczeblu”, aby wyjaśnić obawy Polski i „skutki opisanych działań dla stosunków polsko-czeskich”.

Według polskich grup feministycznych co roku około 200 000 aborcji jest wykonywanych nielegalnie lub za granicą przez Polki, które rutynowo podróżują do sąsiednich krajów, takich jak Czechy i Słowacja, a nawet dalej na zachód w celu przerwania ciąży. Po prawie całkowitym zakazie aborcji w Polsce, który wszedł w życie po ogłoszeniu orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego w styczniu mimo wielomiesięcznych protestów w Polsce, według organizacji zajmujących się prawami kobiet w ostatnich miesiącach wzrósł popyt na aborcje za granicą.

„Jeśli przekroczymy granicę, to koniec polskiego prawa – nie możemy łamać polskiego prawa będąc za granicą” – komentuje Justyna Wydrzyńska z Abortion Dream Team, kolektywu pomagającego Polkom dokonać aborcji za granicą. „Gdyby w jakimś kraju obowiązywało ustawodawstwo, które mówiło, że Polki nie mogą tam dokonywać aborcji, byłaby to dyskryminacja Polek. To po prostu niemożliwe, zwłaszcza że jesteśmy w Unii Europejskiej ”.

„To żart, to tylko wyimaginowana rzecz stworzona przez tego ministra, ale nie żyjemy w tym świecie” – powiedziała Wydrzyńska dla BIRN. „Jeśli nie możemy pojechać do Czech, pojedziemy do Wielkiej Brytanii, pojedziemy do Holandii – i tak dokonamy aborcji”.

Działaczki z grupy Ciocia Czesia, która pomaga Polkom w Czechach w zorganizowaniu aborcji, napisali w sobotnim oświadczeniu: „Wizje i prośby polskich polityków, których wyobraźnię przytłoczyły wartości głoszone z kazalnic kościelnych, nie dadzą rezultatu. jakikolwiek wpływ tutaj ”.

„Cieszymy się, że polscy politycy i dyplomaci zaczynają dostrzegać nasze działania” – kontynuowała grupa. „Zaczynają się obawiać, że ich wizja stanu Gilead nie ma prawa istnieć dzięki międzynarodowej solidarności różnych organizacji i kolektywów feministycznych”.