Kategorie
News

Przemytnik, bojownik, kurier, szpieg: Jak Żydówki przeciwstawiały się nazistom w Polsce

W 2007 roku autorka Judy Batalion natknęła się na książkę znajdującą się w londyńskiej British Library zatytułowaną „Freuen in di Ghettos”. Wydany w 1946 r. W Nowym Jorku, był zbiorem (w jidysz) relacji młodych żydowskich kobiet, które stawiały opór nazistom poprzez różne akty oporu.

Niektórzy byli przywódcami zbrojnych komórek podziemnych w gettach lub walczyli z oddziałami partyzanckimi. Inni byli kurierami, którzy przemycali broń, informacje i fałszywe dokumenty tożsamości między gettami. Inni, którzy pracowali w nazistowskich biurach, wykradali im dane wywiadowcze spod nosa. Byli też tacy, którzy zamordowali nazistowskich urzędników, śmiało strzelając do nich z bliska.

Batalion znała wcześniej tylko słynną Hannah Senesh, o której dowiedziała się w swojej dziennej szkole żydowskiej w Montrealu. Senesh była młodą Węgierką, która wyemigrowała do Palestyny ​​w 1939 r., Ale wróciła do Europy, by walczyć po stronie aliantów i została schwytana, torturowana i stracona.

Pobierz The Times of Israel Daily Edition e-mailem i nie przegap naszych najważniejszych artykułów

Zarejestruj się za darmo

„Freuen” przedstawił Batalion wielu innym żydowskim kobietom, które z własnej woli lub okoliczności zaangażowały się w szpiegostwo lub opór fizyczny przeciwko nazistom.

„The Light of Days: The Untold Story of Women Resistance Fighters in Hitler’s Ghettos” Judy Batalion (William Morrow)

„Spodziewałem się, że znajdę nudną, hagiograficzną żałobę i niejasne, talmudyczne dyskusje o kobiecej sile i męstwie. Ale zamiast tego – kobiety, sabotaż, karabiny, przebranie, dynamit. Odkryłem thriller. Czy to może być prawda? Byłam oszołomiona ”- napisała Batalion we wstępie do swojej nowej książki„ Światło dni: nieopowiedziana historia kobiet bojowników ruchu oporu w hitlerowskich gettach ”. To, podobnie jak wydanie dla młodych czytelników w wieku 10-12 lat, ukaże się 6 kwietnia.

Batalion, lat 43, otrzymał grant na tłumaczenie „Freuen”. Znała jidysz, ale chodziło o coś więcej.

„Myślałem, że zajmie to sześć miesięcy, ale zajęło to lata. To było bardzo skomplikowane tłumaczenie. Wymagało to szukania informacji w trakcie tłumaczenia, ponieważ w tej książce nie było żadnego kontekstu. Musiałem szukać miejsc, wydarzeń, nazw i tak dalej ”- powiedział Batalion w wywiadzie dla The Times of Israel w jej domu w Nowym Jorku.

Historie tych kobiet „przesączały się do mojej krwi przez długi czas” – powiedział autor.

Judy Batalion (Beowulf Sheehan)

Fascynowały ją te kobiety, których życie i impulsy były tak różne od jej własnego. Nie chciała jednak zagłębiać się w dalsze badania, częściowo ze względu na bolesne dziedzictwo jej rodziny związane z Holokaustem.

Do 2017 roku batalion był zbyt silny, by walczyć z heroizmem tych kobiet. Wykorzystując wspomnienia, biografie, zeznania, wywiady, dokumenty archiwalne oraz książki naukowe i artykuły odkryte podczas międzynarodowych poszukiwań, Batalion ułożył w całość wyczerpującą 576-stronicową historię narracyjną żydowskich opornych kobiet w Polsce.

W pełni świadomy istnienia takich kobiet w innych krajach europejskich pod okupacją hitlerowską Batalion zapewnił: „Musiałem gdzieś wyznaczyć granicę”.

Szczegółowe „Światło dni” przełącza się między grupami oporu w różnych polskich gettach i różnymi kobietami, które zapewniają im przywództwo lub wsparcie. Ta dbałość o szczegóły jest celowa.

Batalion chce, aby świat – zwłaszcza ludzie młodzi – mieli pełny dostęp do niesamowitego bohaterstwa tych kobiet. Jest to korekta jej własnego braku wiedzy, dopóki nie odkryła skarbu znalezionego w książce, oprawionego w zniszczoną niebieską tkaninę ze złotymi literami i żółtymi krawędziami, który został opublikowany zaraz po wojnie, a potem zapomniany.

Jeden z podrobionych aryjskich dowodów osobistych Lonki Kozibrodskiej, 1943 r. (Dzięki uprzejmości Muzeum Domu Bojowników Getta, fot. Archiwum)

Nawet po latach spędzonych na badaniu i pisaniu „Światła dni” Batalion wciąż zadaje sobie pytanie: „Jak mogłam tego nie wiedzieć?”

The Times of Israel zapytał Batalion o zakres jej książki, co przygotowało kobiety do stawiania oporu oraz o różnicę między tym, jak zapamiętuje się mężczyzn i kobiety bojowników ruchu oporu.

Książka przedstawia ogromną liczbę prawdziwych postaci, zarówno kobiet, jak i mężczyzn. W szczególności szczegółowo opowiada Pan historie 20 członkinii żydowskiego ruchu oporu w Polsce. Jaki był powód takiej ekspansji?

Sarah Kukiełka, 1943. (dzięki uprzejmości Muzeum Domu Bojowników Getta, fot. Archiwum)

Wiele z tego wynikało z tego, że czułem wielkie poczucie obowiązku, zwłaszcza wobec kobiet, które nie przeżyły. Często czułam się jak wnuczka, której nie mogli mieć.

Jeśli nie powiem światu o Frumce Płotnickiej, która była przywódczynią Warszawy i Będzina, która zginęła podczas strzelania do nazistów z bunkra, to kto to zrobi? Kto znajdzie kilka przypadkowych fragmentów o niej w jidysz i powie światu?

Ważne było również, aby powiedzieć, że to nie trzy kobiety to zrobiły. Były to setki, jeśli nie tysiące młodych żydowskich kobiet zaangażowanych w zorganizowany ruch oporu. Ważne było, aby pokazać zakres tej historii i różne sposoby zaangażowania kobiet.

Myślę, że często historie kobiet są o jednej kobiecie, która zrobiła coś takiego a takiego, ale nie – to była obszerna historia. Wiele kobiet wykonywało taką pracę. Napisałem to w sposób, który pokazał, że to szersza historia niż tylko biografia.

Wielu bojowników ruchu oporu było członkami młodzieżowych grup żydowskich i syjonistycznych. Co takiego było w kulturze tych grup, które twoim zdaniem przygotowywało młodych ludzi do oporu?

Kluczowy był charakter edukacji, jaką otrzymała tu młodzież. Nauczyli się postępowych filozofii, współpracy, poznania, kim jesteś, zrozumienia Twoich mocnych i słabych stron. To było bardzo psychologiczne. Czytali Freuda i Marksa bardzo psychoanalitycznie. Bardzo chodziło o poznanie i zaakceptowanie prawdy. Bardzo mnie poruszyło to, jak bardzo przypominało to postępowe filozofie dzisiejszej edukacji.

Byli też zorganizowani. Grupy młodzieżowe określały się nawet mianem rodzin. Nie mamy takiej organizacji w naszym życiu. Nastolatki i młodzi dorośli byli naprawdę zorganizowani wokół tych grup i ich wartości… Organizacja ta w dużej mierze przyczyniła się do tego, że mogli się zbuntować lub zostać milicjami lub jednostkami podziemnymi.

[[Haszomer Hacair (Młoda Gwardia) przywódca i bojownik w Będzinie]Chajka Klinger pisała o tym, że odeszła od grup skupiających się wyłącznie na kreatywności i niestosowaniu przemocy, na rzecz grup skupiających się na niszczeniu. Musieli włączyć ten podstawowy poziom.

Młodzież w gospodarstwie szkoleniowym w Będzinie, tańcząca hora na przyjęciu z okazji urodzin poety Chaima Nachmana Bialika, 1943 r. (Dzięki uprzejmości Domu Bojowników Getta, fot. Archiwum)

Chociaż kobiety odegrały ważną rolę w ruchu oporu, wydaje się, że uznanymi liderami byli mężczyźni, jak Mordechai Anielewicz w Warszawie i Abba Kovner w Wilnie. Na przykład Zivia Lubetkin była jedyną kobietą na czele grupy ruchu oporu Żydowska Organizacja Bojowa (ŻOB – Żydowska Organizacja Bojowa) w getcie warszawskim.

To nie była tylko Zivia. Frumka Plotnicka i Chajka Klinger [in Bedzin]Tosia Altman [in Warsaw], Chaika Grossman [in Bialystok]oraz Ruzka Korczak i Vitka Kempner [in Vilna] byli przywódcami podziemia.

Czy walczący chcieli podejmować decyzje tylko od mężczyzn? Myślę, że podejmowali decyzje od [women] także. Nie wiem. To nie jest zbyt jasne. Brak dokumentacji dotyczącej budowy metra. Pracuję nad osobistymi historiami, świadectwami i wspomnieniami, więc każdy ma swoje wyobrażenie o tym, kto był liderem… to nie były sformalizowane struktury. Naprawdę trudno odpowiedzieć na te pytania, ponieważ były to podziemne grupy partyzanckie w środku Holokaustu.

Zrobiłeś obszerne badania dla tej książki, jakie były niektóre z kluczowych źródeł?

Chajka Klinger, w czasie wojny. (Dzięki uprzejmości Muzeum Domu Bojowników Getta, archiwum zdjęć)

Było kilka wspomnień napisanych w czasie wojny i bezpośrednio po wojnie, jak na przykład książka Reni Kukielki wydana w 1945 roku. Powstałe w ukryciu mleczarnie Chajki Klingera w 1944 roku są niesamowite. Gusta Davidson pisała w więzieniu, a kobiety z nią ukryły ją pod podłogą, a jej fragmenty zostały później znalezione. Zivia Lubetkin wygłosiła sześciogodzinne przemówienie w 1946 roku, które zostało opublikowane jako książka po jej śmierci (nie chciała, aby została opublikowana za jej życia). To też było dla mnie bardzo ważne źródło.

Potem były wspomnienia z późniejszego życia, często pisane z uczonym lub historykiem Holokaustu. Wykorzystałem kilka z tych, które zostały napisane w latach 90. i na początku 2000 r., Które były bardziej refleksyjne i zapewniały więcej kontekstu i dyskusji.

Czy spotkałeś się z cokolwiek o tym, jak te kobiety czuły się w stosunku do innych ocalałych z Holokaustu, zwłaszcza tych, które przeżyły obozy?

Chasia Bielicka [who was an anti-Fascist operative in Bialystok] miał winę ocalałego. W swojej książce wydanej 10-15 lat temu napisała, że ​​kiedy była gotowa opowiedzieć o swoich przeżyciach, to były lata 60. i wtedy wszyscy rozmawiali o Auschwitz i obozach. Więc kim była, żeby opowiedzieć swoją historię? Mimo że jej rodzina została brutalnie zamordowana, a ona przebywała w podziemiu w Białymstoku, prowadząc w lesie broń od potajemnie antyhitlerowskich nazistów do rosyjskich partyzantów w biały dzień, nie miała tego tak źle w porównaniu z innymi ludźmi. To było jej własne wyparcie swojej historii, ponieważ czuła się winna, że ​​jako kurierka nie była w Auschwitz.

I jest ktoś taki [courier] Bela Hazan, która trafiła do Auschwitz uwięziona jako Polka [because her cover was never blown], co powodowało własne poziomy komplikacji i trudności. Wydawało się, że po wojnie tak naprawdę nie połączyła się ponownie (z tego, co rozumiem od jej syna) z żadnym Drorem [Freedom] towarzysze z grup młodzieżowych.

Spotkanie młodzieży syjonistycznej w Będzinie w czasie wojny. Chajka Klinger jest w centrum. (Dzięki uprzejmości Muzeum Domu Bojowników Getta, archiwum zdjęć)

Te młode kobiety miały o co walczyć – naród żydowski – ale nie było po co żyć, bo ich rodziny zostały zamordowane. To uderzające napięcie odczuwalne w całej książce.

To dobry pogląd… Wszystko sprowadza się do tego, dlaczego walczysz. O tym też rozmawiali. Wiedzieli, że nie będą bić nazistów.

Wielu z nich miało przy sobie pigułki cyjankowe lub dodatkową bombę w lesie. Ćwiczyli się, by zabijać się, aby chronić innych. Byli przygotowani na śmierć. Byli gotowi umrzeć lub tak gotowi, jak tylko możesz.