Kategorie
News

Trzydzieści lat Polski

14 grudnia 2012 r. sześcioletnia córka Jennifer Hubbard, Catherine, zginęła, gdy samotny strzelec strzelił do szkoły podstawowej Sandy Hook w Newtown w stanie Connecticut i zastrzelił 20 pierwszoklasistów i sześciu dorosłych, zanim zabił się. W cierpieniu, na które złożył się koniec małżeństwa i śmierć ojca, Hubbard zbliżyła się do Boga i pogłębiła wiarę. Odnalazła cel i łaskę w zrobieniu następnej rzeczy, która musiała zostać zrobiona, zwłaszcza że pomogła swojemu synowi, zaledwie dwa lata starszemu od jego siostry, również wyleczyć się ze straty. Łagodna obecność Boga była wszędzie, jak wtedy, gdy błąd w nekrologu Katarzyny doprowadził do założenia na jej cześć sanktuarium dla zwierząt, jako miejsca uzdrowienia i pokoju. Dziś Hubbard jest prezesem i dyrektorem wykonawczym Catherine Violet Hubbard Animal Sanctuary, krajowym mówcą katolickim i liderem rekolekcji oraz wielokrotnie nagradzanym pisarzem z Powiększenie. Hubbard opowiada o swojej drodze od tragicznej straty do nadziei i uzdrowienia w swojej książce „Finding Sanctuary” (Ave Maria Press, 2021). Niedawno rozmawiała z Katolicki z Denverver o jej podróży. Wywiad został zredagowany dla jasności i zwięzłości.

DC: Jak dowiedziałeś się, że twoja sześcioletnia córka Catherine zmarła?

Hubbard: Zadzwoniła do mnie koleżanka, która dowiedziała się, że coś się wydarzyło w szkole. Zanim tam dotarłem, dzieci zostały zebrane w remizie, która znajdowała się na dole ulicy. Protokół z ćwiczeniami przeciwpożarowymi i sytuacjami awaryjnymi polegał na zrobieniu krótkiego spaceru w dół podjazdu i zgromadzeniu się w remizie. Kiedy dotarłem na miejsce spotkania, było dużo pojazdów ratunkowych. To było nieco chaotyczne, ale zorganizowanie wszystkich nie trwało długo. Kiedy już to się stało, było całkiem oczywiste, że brakuje całej klasy. Wiedzieliśmy, że doszło do strzelaniny. Wczesnym popołudniem ogłoszono, że z tego powodu były ofiary śmiertelne.

DC: Jaka była Twoja pierwsza reakcja?

Hubbard: Wcale nie było to, co ludzie sobie wyobrażają. Nie sądzę, że ktokolwiek wie lub może przewidzieć, jak się poczuje w tym momencie, niezależnie od tego, jaka jest chwila, kiedy odkryjesz, że twój świat nie jest taki, jaki był. To było odrętwienie. Z perspektywy czasu byłem w szoku. Skala tego, co się wydarzyło, jeszcze mi się nie zbliżyła.

DC: Tragedia może prowadzić ludzi do wiary w Boga lub od niej odchodzić. Piszesz o doświadczaniu obecności Boga w swoim cierpieniu, opowiedz trochę o tym.

Hubbard: Obecność, którą czułem, była ciszą i spokojem, jakich nigdy wcześniej w życiu nie doświadczyłem. Uważam, że po części dlatego, że wszystkie rozproszenia, hałas i krzątanina życia w codziennym, normalnym świecie zostały odebrane. Były wstępne przygotowania do pogrzebu i powiadamiania ludzi oraz zajmowania się rytuałem pochówku i śmierci. Kiedy przez to przeszliśmy, życie stało się bardzo spokojne.

Ta cisza to miejsce, w którym naprawdę odkryłem Boga w następnych tygodniach i miesiącach. Poprzez modlitwę i po prostu robienie następnej najlepszej rzeczy – po prostu robienie tego, co było tuż przede mną. Co ciekawe, odkryłem, że właśnie tam Bóg nas naprawdę chce i gdzie będzie do nas mówić najgłośniej. Nie chodzi o pośpiech i dążenie „Muszę być większy i lepszy, spełniony lub nabrać wiary”. Bóg ma plany i powody, abyśmy żyli chwilą. Dla mnie przez kilka dni było to po prostu wstawanie z łóżka, pakowanie lunchu i bycie tam, kiedy mój syn wysiadał z autobusu. Właśnie tam chciał mnie Bóg i tam odkryłam jego uspokajającą obecność i spokój.

DC: Jaką rolę odegrało prowadzenie dziennika w twoim uzdrowieniu i czy prowadziłeś dziennik przed tragiczną utratą Katarzyny?

Hubbard: Dziennikarstwo niekoniecznie było częścią mojej codziennej rutyny, ale było to coś, z czym byłam zaznajomiona. Byłem w sklepie spożywczym i ta kobieta, jej oczy mówiły wiele, spojrzała na mnie z taką wiedzą i powiedziała: „Powinieneś to wszystko zapisać, bo niczego nie będziesz pamiętać”.

Zacząłem spisywać rzeczy, zwłaszcza w odniesieniu do mojego życia modlitewnego, które jest częścią mojego życia przed śmiercią Katarzyny, aczkolwiek mniejszym skrawkiem mojego dnia. Moje dzienniki zaraz po śmierci Katarzyny były bardzo dobrze przygotowane i bardzo dobrze napisane, więc wyciągałem strony, które moim zdaniem nie wyglądały ładnie. Moje dzisiejsze dzienniki są odzwierciedleniem mojego serca; serce, które nie próbuje być niczym innym niż tym, czym jest.

DC: Twój czas żałoby po śmierci Katarzyny obejmował wypadki z twoją rodziną, chorobę i śmierć twojego ojca oraz koniec twojego małżeństwa. Czy byłeś zły na Boga i co zrobiłeś z tym gniewem?

Hubbard: Nie powiedziałbym, że jest zły, chociaż czasami jest to prawdopodobnie dokładny opis… bardziej rozczarowany i zdezorientowany. Przed śmiercią Katarzyny wzrastałam w mojej wierze — była bogata, żywa i płonąca. Naprawdę czułem się, jakbym pochylał się tam, gdzie Bóg mnie prowadził. Myślę, że pułapka wielu z nas, którzy podążają [Christ] wpadać w myślenie, Jestem dobrym i wiernym sługą, dlaczego przytrafiają mi się złe rzeczy? Jeśli mnie kochasz Boże, dlaczego miałbyś mi to zrobić?

Byłem na światłach w sklepie Stop & Shop. Zaczęłam narzekać, nabrało to przyczepności, śnieżki i skończyło się atakiem na Boga. Odkryłem, że nie będę ukarany z powodu pytań lub rozczarowań, które odczuwałem. Teraz szybko uwalniam te uczucia, ponieważ Bóg wie, co czuje i myśli nasze serca, a jego celem dla nas jest to, abyśmy mogli mu je przekazać i zostawić jemu w zaufaniu i świadomości, że on je zabierze, a on poprawi je. Kiedy to zrobi, stanie się to w najbardziej niezwykły sposób. Może się to nawet nie wydarzyć za mojego życia, ale to jest w porządku, ponieważ pod koniec dnia Boży plan jest dobry.

Kliknij, aby kupić

DC: Jak znalazłeś drogę do przebaczenia i pokoju?

Hubbard: To była powolna przemiana. Nie ma żadnej książki, listy kontrolnej ani planu działania, które każdy może podnieść i powiedzieć: Zrobię te pięć kroków i na koniec będę spokojna. Szkoda, że ​​nie było — to byłoby takie wspaniałe! Odkryłem to, po prostu biorąc codzienne chwile i doceniając je za to, czym są. I nie myślenie zbyt daleko poza to, co mogłem znieść.

Na początku tej długiej podróży był dopiero następny dzień. Nie mogłem myśleć poza tym. Z biegiem czasu, gdy uzdrowienie osiedliło się w mojej duszy, odkryłem, że mogłem spojrzeć nieco dalej — mogłem mieć nadzieję na to, co miało nadejść, marzenia i pomysły na to, jak może wyglądać mój świat. Udało mi się je rozmyślać i nabrać nadziei.

W końcu mogłem spojrzeć wstecz i zobaczyć, gdzie byłem i pomyślałem: O mój Boże, jestem w naprawdę dobrym miejscu. Gdy Przyglądam się okresom mojego życia – rozwodowi, utracie ojca – teraz mam zaufanie: wcześniej była droga naprzód i w tym przypadku będzie droga naprzód. Dużo szybciej załatwiam swoją duszę.

DC: Czy byłeś w stanie wybaczyć strzelcowi?

Hubbard: Mam. Nigdy tak naprawdę nie czułem potrzeby spojrzenia na jego rodzinę lub aktywnego powiedzenia: Wybaczam ci. Zawsze miałam poczucie, że ze względu na niektóre podstawowe zasady, które ustalamy jako rodzina, nie możemy osądzać. To ogromne wydanie. Oznacza to również nietrzymanie okupu za ludzi. To nie moja praca. Chcę otrzymać przebaczenie i codziennie szukam przebaczenia za to, co robię. Kim więc jestem, żeby nie przedłużać tego samego?

DC: Pominięcie słowa w nekrologu twojej córki spowodowało nieoczekiwane spotkanie, które doprowadziło do założenia sanktuarium dla zwierząt Catherine Violet Hubbard. Podziel się czymś o tym opatrznościowym doświadczeniu.

Hubbard: To był po prostu całkowity błąd pominięcia. Pisaliśmy nekrolog i wypełnialiśmy puste miejsca w formularzu. Pytanie brzmiało: zamiast kwiatów, czego chcemy? Jaka była przyczyna Katarzyny? Jako sześciolatka to nie tak, że miała fundację, którą wspierała. Jej sercem były zwierzęta. Zdecydowaliśmy się na Centrum Kontroli Zwierząt, czyli funt. Ale pominęliśmy słowo „kontrola”. W Newtown znajduje się Centrum Zwierząt, w którym były cztery kobiety. Ratowali koty, a dopiero zaczęli ratować psy. Zjawili się w naszym domu kilka tygodni później i powiedzieli: „Otrzymaliśmy ponad 100 000 USD darowizn w pamięci Katarzyny i chcemy wiedzieć, co chcesz, abyśmy zrobili z tymi pieniędzmi”. (Kobiety wyznały, że wyobrażały sobie sanktuarium dla zwierząt).

DC: Wygląda na to, że Bóg naprawdę zapewnił ręce i środki, aby sanktuarium zwierząt mogło się wydarzyć. Czy chcesz opowiedzieć trochę o tym, jak to się wszystko razem udało?

Hubbard: Sanktuarium było łaską po łasce za łaską doznań. Od nieruchomości, która została nam podarowana przez stan Connecticut – 34 akry – dla ludzi, którzy nas otaczali. To namacalne przypomnienie o Bożym zaopatrzeniu w naszym życiu. Nie ma mowy, żeby bez jego boskości w ruchomych częściach i zjednoczenia ludzi – ludzi, którzy pracowali pro bono, ludzi, którzy ją wspierali – żeby było tym, czym jest dzisiaj. To naprawdę jest dla mnie miejsce, w którym niebo i ziemia zderzają się potężnie.

DC: Twoja książka Znalezienie Sanktuarium opowiada o Twojej uzdrawiającej podróży. Dla kogo jest ta książka i co chciałbyś, żeby ludzie z niej wynieśli?

Hubbard: To dla każdy, kto przeszedł lub jest w trakcie przechodzenia przez okres ciemności i traumy. Jest dla każdego, kto jest bezpośrednio dotknięty lub zaangażowany w sytuację, w której ktoś doświadcza straty: utrata pracy, ukochanej osoby, utrata małżeństwa. Mam nadzieję, że może dać jakąś nadzieję.